-Cholera... Głupi budzik.- rzekłam poirytowana. Zwlekłam swój tyłek z łóżka i poszłam wziąć prysznic. Po
umyciu się poszłam się ubrać i zjeść śniadanie. Po drodze do szkoły weszłam po Torri. Razem poszłyśmy
do szkoły. Jeszcze tam nikogo nie znałam więc się troszkę speszyłam, ale moja brązowooka koleżanka
mnie po niej oprowadziła. Okazało się że jesteśmy razem w klasie. To nawet fajnie. Pierwszy był WF.
Gorzej być nie może. Jak ja nie lubię WFu. Mieliśmy lekcje z jakimiś chłopakami, ale nie zwracałam na nich
uwagi ponieważ nie miałam ochoty na jakiś związek, ale byli przystojni. Oczywiście graliśmy w kosza.
Niezbyt umiałam w to grać. Chłopaki grali w nogę. Podczas gry jakaś dziewczyna podała do mnie i
wszystkie zaczęły do mnie biec, więc wyrzuciłam tą piłkę za siebie i trafiłam jakiegoś chłopaka. Szybko
podbiegłam przeprosić lecz odepchnął mnie i podszedł do jakiejś laski i zaczęli się lizać. Popatrzał na mnie z
gniewem w oczach i odszedł. Cóż, chciałam przeprosić się nie dało. Trudno. Kolejna była Chemia. Jakoś
przeżyje... Usiadłam sama bo Victoria poszła do jakiegośchłopaka. Po 10 minutach lekcji wbiegł zdyszany
chłopak, którego wcześniej uderzyłam piłką. Lekko się wystraszyłam, lecz już mi przeszło. Dowiedziałam
się że nazywa się Justin Bieber. Na moje szczęście nie było wolnego miejsca i Pani Collins kazała usiąść
Bieberowi koło mnie. Błagałam panią by nie sadzała go koło mnie, ale była nieugięta.
-Zajebiście...- wymamrotałam z sarkazmem, lecz nie obeszło się bez uwagi Biebera.
-Myślisz, że ja się cieszę, że z tobą siedzę?!- powiedział lecz tak żebym tylko ja usłyszała. Spojrzałam na
niego z irytacją w oczach, lecz Pani Collins zwróciła nam uwagę. Przez resztę lekcji się nie odzywaliśmy. Po
wszystkich zajęciach wróciłam do domu z Torri. Umyłam ręce i poszłam zjeść obiad. Porozmawiałam z
rodzicami, odrobiłam lekcje i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki żebyśmy poszły do skateparku. Torri
zadzwoniła po Christiana, Logana i kogoś jeszcze. Nie wiedziałam bo się szybko rozłączyła. Po kilku
minutach ujrzałam dwóch przystojnych
chłopaków którzy nazywali się Christian Beadles, Logan Wayde i niestety Justina. Zapytałam Torri po co
on przyszedł lecz odpowiedziała że on też należy do paczki. Wywróciłam oczami myśląc o tym że będę
musiała spędzać czas z nim. Jednak obeszło się bez krzywych spojrzeń i brzydkich słów. Nagle Chris
wymyślił konkurs na najlepsze triki na desce. Ten kto przegra je loda z musztardą a dwóch najlepszych je
razem kolację. Wszyscy się zgodziliśmy. Przegrał Logan i niestety wygrałam ja i Justin... Gorzej być nie
mogło. No trudno. Jak mus to mus. Kolacja miała się odbyć w sobotę, czyli jutro o 18. Idziemy do
jakiejś popularnej restauracji i mamy się ubrać elegancko. Po omówieniu szczegółów ruszyliśmy do
pobliskiej lodziarni. Zjedliśmy i wszyscy rozeszliśmy się do siebie, ja wracałam z Torri. Zmęczona poszłam
wziąć relaksującą kąpiel w gorącej wodzie. po godzinie odpoczynku poszłam spać.
Nagle obudziłam się aby pójść skorzystać z toalety.Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 3:00. Moją
uwagę przykuł cichy dźwięk telefonu który, pokazywał że dostałam smsa o treści "Otwórz okno mała, nic Ci
nie zrobię". -Jak to ci nic nie zrobi?!. Kto normalny o trzeciej nad ranem kazałby ci otwierać okno i
zapewniałby, że nic ci nie zrobi.- odezwał się cichy głos w mojej głowie, lecz lekki przypływ adrenaliny
całkiem go zignorował. Niepewnie podeszłam i uchyliłam okno. Poczekałam kilka chwil i do mojego pokoju
weszła zakapturzona postać.Przyznam, że jestem cholernie przestraszona.Chwyciłam lampkę nocną i
stanęłam przodem do odwróconej tyłem, zakapturzonej osoby.Lampę trzymałam wysoko.Tajemniczy
mężczyzna zaczął odwracać się w moją stronę. Nie mogłam uwierzyć zakapturzonym chłopakiem był...
Justin.Czego on ode mnie chciał.Po co przychodzi do mnie o 3:00 nad ranem.
-Po co ci ta lampa?-zapytał.
-No nie wiem może dlatego, że nieznajomy numer napisał do mnie żebym otworzyła okno o prawie 4:00
nad ranem?!-zapytałam sarkastycznie i odłożyłam lampkę na swoje miejsce.
-No to ma sens.-powiedział drapiąc się po karku
-Dobra.Czego chcesz?-zapytałam-Nie to, że cię wyrzucam ale jest noc i chcę iść spać!
-Okej, ale przez to jak cię potraktowałem mam poczucie winy i nie mogę spać. Więc chcę ci to
wynagrodzić... Przepraszam!-powiedział ze smutkiem w oczach.
-Wybaczam-uśmiechnęłam się szczerze-Teraz wynocha bo chcę iść spać- zaczęłam wypychać go do okna,
-Poczekaj-powiedział-Możesz iść ze mną do skateparku?-spytał z nadzieją w oczach.
-Co?! Teraz?! Jest prawie 4 nad ranem a ty chcesz iść do skateparku?!- zapytałam poirytowana.
-Oj, nie daj się prosić. Co ci szkodzi?- namawiał dalej.
-Nie. Nie chce mieć problemów.- odpowiedziałam jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Proszę-spojrzał na mnie swymi karmelowymi oczami poprzez które nogi uginały się pode mną.
-Dobrze,-westchnęłam-poczekaj ubiorę się.-Zaczęłam iść do łazienki lecz on chwycił mnie za rękę.
-Przebieraj się przy mnie mała, nie masz się czego wstydzić.-poruszał brwiami. Wyrwałam się z jego uścisku i odpowiedziałam.
-Zamknij się i nie podglądaj-rzekłam, robiąc się czerwona.
-Widziałem to-powiedział chichocząc.
-Niby co?-zapytałam udając głupią
-To jak się rumienisz na mój komentarz.
-Oj zamknij się, bo nigdzie z tobą nie pójdę-odpowiedziałam marszcząc przy tym brwi.
-Okej okej, już jestem cicho-uniósł ręce w geście obronnym. Poszłam się przebrać. Po skończeniu,ujrzałam
tylko karteczkę na moim łóżku o treści
"czekam na dole, weź deskę"
~believe
Heej. Teraz pisze Madzia. Będę się podpisywać "~believe" a Ada będzie się podpisywać "~swag" a jak
razem to "~biebs swag" Proszę zostawiajcie komentarze, to ważne bo tak to będę wiedzieć czy pisać dalej
z góry Dziękuję ♥