czwartek, 21 sierpnia 2014

07 Just don't kill me if you will can't walk tomorrow.

POV Lily
Rano obudziła mnie, to znaczy nas moja mama. Na szczęście drzwi były zamknięte.
-Justin, Justin wstawaj.- próbowałam go obudzić, ale moje próby poszły na marne.
-Jeszcze 5 minut mamo, nie chcę iść do szkoły.-zaczęłam się głośno śmiać, lecz to też nie zdołało go wyrwać ze snu. Położyłam się na nim i zaczęłam go gilgotać. 
-Hahah przestań, proszę, już wstaje, ale przestań.-jak powiedział tak zrobiłam
-Nareszcie się obudziłeś. Masz strasznie twardy sen.- powiedziałam na co on zaczął się śmiać.
-Czemu zaczęłaś mnie łaskotać?-zapytał zdziwiony.
-Bo nie chciałeś się obudzić.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Przetarł oczy i zszedł z łóżka. Ja szybko poszłam wziąć prysznic. Zaczęłam się rozbierać z piżamy,gdy nagle usłyszałam gwizd. Spojrzałam na drzwi i zobaczyłam Justina, który się na mnie ślinił. Byłam w samej bieliźnie. Szybko podbiegłam do drzwi i je zamknęłam,
-Mała, nie wpuścisz mnie do środka?
-Idź do pokoju, otwórz drzwi, ubierz się i pilnuj czy nikt nie idzie i jakby szedł to się gdzieś schowaj. 
-Jak chcesz.-powiedział i poszedł tam gdzie go poprosiłam.-Cholera, debil ze mnie.-przypomniało mi się że nie wzięłam ubrań ze sobą. Jeszcze przez chwilę pomyślałam co zrobić, lecz nic nie przyszło mi do głowy. Wyszłam z łazienki w samych majtkach i staniku. Weszłam do pokoju i przeszłam obok Justina całkiem obojętnie. 
-Nie wstydzisz się mnie?-Zapytał całkiem zdziwiony
-Nie mam czego.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.-Przecież to tak jak bikini, a poza tym już mnie widziałeś w samej bieliźnie.
-No racja.- dopiero teraz zauważyłam, że Justin był w samych bokserkach. Zaczęłam grzebać w szafie i szukać czegoś w co bym mogła się ubrać. Nagle znalazłam się na ziemi a on na mnie. Zaczął mnie łaskotać a ja głośno śmiać
-Przestań, proszę, przestań-błagałam go lecz on nie przestawał.
-To kara za rano.
Przepraszam, przestań-przestał, zdziwiłam się. Atmosfera stała się bardziej tak jakby gorąca. Justin zbliżał się do mnie. Nasze usta dzieliły milimetry. Musnął moje usta, potem zaczęliśmy się namiętnie całować. Usłyszałam chrząknięcie. Jus szybko ze mnie zszedł, a ja zobaczyłam mojego brata w progu. 
-Nie wiesz, że się puka?
-Wiem, ale nie słyszałaś, to wszedłem do środka i zobaczyłem was, całujących się i prawie nagich!- dodał Liam z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy.
-Ile chcesz?
-30
-30? Najwięcej ci dam 20
-25
-Okej, masz i idź stąd. A jak się dowiem, że powiedziałeś coś mamie to cię zniszcze. Jasne?
-Jak słońce.-dodał na odchodne
-Hahah, fajnego masz brata.
-Nie zaczynaj.-posłałam mu mordercze spojrzenie.
-Okej okej, to ja pójdę się odświeżyć.-dodał wchodząc do łazienki.
-Dobra.-zaczęłam się ubierać, założyłam na siebie fioletowe shorty i białą bokserkę. Włosy upięłam w w wysokiego, niechlujnego koka. Nagle przypomniało mi się, że zostawiłam telefon w łazience.
-Juuustin, kiedy skończysz się kąpać?-pytałam waląc przy tym w drzwi. Zapytałam jeszcze raz ale nikt mi nie odpowiedział. Zostawił uchylone drzwi, więc postanowiłam tam wejść i jak najszybciej wyjść. Szybko wbiegłam z zamkniętymi oczami, co poskutkowało tym, że znalazłam się na Justinie w ręczniku.
-Co ty robisz?! Bo wiesz, jeśli chcesz się umówić na małe co nieco to nie ma sprawy.-Justin śmiesznie poruszał brwiami, poprzez co dostał z pięści w ramie.
-Ato za co było?
-Za darmo!-Szybko z niego wstałam, wzięłam telefon i kierowałam się do wyjścia.
-Może pomożesz mi wstać!-co? Nie mogę uwierzyć. To co on nie ma na tyle siły żeby wstać?! Już miałam mu to wygarnąć, lecz się powstrzymałam i grzecznie podałam mu rękę, lecz on zamiast wstać to mnie pociągnął tak że znów na nim leżałam.
-Co ty robisz?! Jesteś cały mokry!- spojrzałam na niego spod byka. Chciałam się uwolnić i wyjść się przebrać, lecz on za mocno mnie trzymał.
-Puść albo będę krzyczeć!-on zamiast mnie puścić to przekręcił się tak, że to on leżał na mnie.
-Czemu jesteś na mnie zła?-zapytał seksownie pociągającym głosem. Nic nie odpowiedziałam. On bardziej przybliżył swoją twarz do mojej i ponownie zapytał.
-Odpowiesz mi?
-Nie.-pocałował mnie w szyję.
-Dlaczego?-nie przestawał jej całować.
-Bo nie!-lekko krzyknęłam i zaczęłam się szarpać. Spojrzał na mnie, zauważyłam jego oczy i od razu przestałam się wierzgać. Zaczął lekko mnie całować w usta. Ja nie przerwałam pocałunku, ale też go nie przerwałam. Po prostu byłam zdziwiona, lecz moment później oddałam się chwili. Oplotłam nogi w jego pasie, on natomiast trzymał mnie za biodra. Powoli podwijał moją bluzkę, aż w końcu ją zdjął. Wygięłam się lekko w łuk, by mógł odpiąć mój stanik. Potem zabrał się za shorty i majtki. Kiedy byłam cała naga Justin zdjął swój ręcznik i lekko we mnie wszedł, nie przestając mnie całować. Gdy zrobił to drugi raz, ale mocniej jęknęłam mu w usta, na co on się uśmiechnął. Po piętnastu minutach wspaniałego seksu, Justin powiedział mi na ucho "Tylko mnie nie zabij, za to że jutro nie będziesz mogła chodzić". Potem pocałował mnie w policzek i wstał Wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko, zaraz potem sam się położył i przykrył nas kołdrą. Myślałam jeszcze przez chwilkę o tym co miało miejsce kilka minut temu, lecz zaraz po tym usnęłam. Kiedy się obudziłam, Justina już nie było. Wstałam i szybko się ubrałam. Na biurku zauważyłam kartkę z napisem "Byłaś świetna. Do zobaczenia później, mała" Zaraz po przeczytaniu tej wiadomości poczułam ból w podbrzuszu i udach. -Zabije go. Nagle przypomniało mi się to co Justin powiedział mi na ucho. Była godzina 16, więc zadzwoniłam do Tori i reszty, czy byśmy gdzieś nie wyszli. Tak jak myślałam, wszyscy się zgodzili. Zeszłam na dół i zjadłam tosta z sokiem pomarańczowym. Po chwili pojawiła się u mnie moja brązowooka kumpela. Razem z Christianem, Tori i Loganem poszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy się wygłupiać. Potem poszliśmy się czegoś napić i wtedy wszyscy przenieśliśmy się do Tori. Zaprowadziła nas do swojego pokoju i zaproponowała grę w butelkę. Każdy się zgodził. Wypadło na Christiana. 
-Pocałuj się z Tori.-zaproponowałam, lecz po chwili zauważyłam złowrogie spojrzenie mojej przyjaciółki.
-No już, na co czekasz?-pocałowali się, byłam szczęśliwa, bo wiedziałam, Tori się podkochuje w Chrisie. Teraz wypadło na mnie. Cholera.
-Pocałuj Logana z języczkiem. 
-Coo?-byłam w szoku, ponieważ nie znałam go aż tak dobrze jak Justina lub Tori.
-No już, na co czekasz?-zacytowała mnie, lecz mus to mus. Przysunęłam się do Logana i zaczęliśmy się całować. Gdy przestaliśmy to lekko zerknęłam na Jusa i zauważyłam, że nie był zadowolony. Nagle usłyszałam mój telefon. To mama. 
-Lily, wracaj do domu, jutro szkoła.
-Okej, za 5 minut będę.-Zakończyłam rozmowę z mamą i powiedziałam wszystkim że muszę już iść. Pożegnałam się z każdym i wyszłam. Wróciłam do domu, zjadłam kolację i poszłam się kąpać. Gdy już wyszłam z kąpieli, szybko się spakowałam i poszłam spać. Zapadłam w głęboki sen.
--------------------------------------------
Lol, przepraszamy za opóźnienie i postaramy się więcej już do tego nie dopuścić. <3
P.S Przepraszam jeśli tytuły rozdziałów nie są dokładniej przetłumaczone na angielski, ale nie umiem jeszcze tak płynnie tego języka więc niekiedy korzystam z translatora xd <3
~believe.

wtorek, 12 sierpnia 2014

06 Nightmare

POV Lily

Na kartce było napisane "I tak będziesz moja. Na zawsze". Serce podskoczyło mi do gardła. Bardzo się przestraszyłam, wiedząc, że ta kartka jest od Louisa. 
On jest do wszystkiego zdolny. Pomyślałam aby zadzwonić na policje, ale uznałam, że na pewno coś znajdą poprzez kartkę, którą mógł napisać każdy.
Zgniotłam ją i rzuciłam na biurko. Wzięłam piżamę i poszłam wziąć długą, relaksując kąpiel. Po wysuszeniu włosów, przebrałam się i poszłam spać. 
Znalazłam się w jakimś obcym pomieszczeniu. Wyglądał jak jakiś stary magazyn. Byłam przywiązana do krzesła. Przez drzwi wszedł Louis z bananem na twarzy. 
W ręku trzymał tasak. Podszedł do mnie bliżej i nachylił się nade mną.
-Mówiłem, że będziesz moja.-brzmiał groźnie.
-Nigdy nie byłam twoja. I nigdy nie będę.- powiedziałam oschle. Widocznie rozbawiło go to, co powiedziałam.
-Zawsze byłaś i zawsze będziesz, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy.-chciał pocałować mnie w usta, lecz szybko się odwróciłam i pocałował mnie w lewy policzek. 
Przeszły mnie nieprzyjemne ciarki pod wpływem jego dotyku.  Zaczęłam płakać. Chciałam aby ktoś mnie uratował, lecz pewnie nikt nie wiedziałby gdzie się znajduję. 
Louis podszedł do mnie z tasakiem i przejechał nim po policzku, w który mnie pocałował. Syknęłam z bólu a moje słone łzy, które spłynęły na otwartą ranę spowodowały 
pieczenie. 
-Jesteś chory!!. Czego ty ode mnie chcesz?!-zapytałam patrząc mu w oczy.
-Ciebie.-odpowiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Obszedł mnie wokół i zatrzymał się po mojej prawej stronie. 
Kolejny raz przejechał tasakiem po moim policzku, tylko tym razem o wiele wiele mocniej, nawet nie wiem czy nie dotarł do moich kości policzkowych.
-Aaał. Kretynie, jeśli chcesz żebym była twoja to nie rób mi krzywdy.-Powiedziałam z nienawiścią w oczach
-Wiem, że nie będziesz chciała do mnie wrócić, więc dlatego ci to robię skarbie.-odpowiedział, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego że rani drugiego człowieka. 
Nagle do pokoju wbiegł Justin z pistoletem w ręku mówiąc
-Zostaw ją, albo urwe ci jaja i dam psom na śniadanie.
-Hahah, myślisz że się ciebie boję?!. Jeśli tak myślisz to się grubo mylisz!-odpowiedział z lekkim strachem w oczach.
-Mówię po raz ostatni. Zostaw ją w spokoju albo ja się tobą zajmę.
-Nigdy.
-Sam tego chciałeś.-Justin rzucił się na Louisa. Bili się kilka minut nagle nie mogłam uwierzyć moim oczom. Louis zabił Justina. Obudziłam się zalana łzami. 
Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego mi się przyśniło. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 3.54. Szybko chwyciłam telefon i wybrałam dobrze mi znany numer. 
Odebrał po 3 sygnałach.

POV Justin
-Lily?. Czemu dzwonisz o tak późnej godzinie. Coś się stało?
-Tak, mógłbyś przyjechać?-mogłem usłyszeć, że płacze. Nagle zerwałem się z łóżka.
-Okej będę za 10 minut. Otwórz okno.
-Okej. Pa
-Pa-ubrałem się i szybko pojechałem do niej. Po kilku minutach byłem pod jej domem. Wszedłem do środka przez otwarte drzwi balkonowe. 
Zauważyłem Lily płaczącą i siedzącą na swoim łóżku. Szybko do niej podszedłem.
-Hey, Lily co się stało?-gdy usiadłem momentalnie się we mnie wtuliła. Nie wiedząc o co chodzi, odwzajemniłem ten gest. 
-Opowiesz mi teraz czemu płaczesz?-pokiwała głową.
-Bo jak ja wróciłam po tej kolacji z tobą, to na moim łóżku leżała kartka i ja myślałam, że ty ją tu zostawiłeś, ale wtedy ją przeczytałam i się wystraszyłam.-Zrobiłem
 wielkie oczy. 
-A co było na niej zapisane?-zapytałem z ciekawością. Lily wstała i podeszła do biurka, rozwijając kartkę podała mi ją i usiadła koło mnie, lecz nie przytulając się, 
ale czekając na moją reakcję. Szczerze mówiąc to się lekko przestraszyłem. 
-Kto Ci to zostawił?-zapytałem, dalej czytając jej treść. Spojrzałem na Lily, zacisnęła pięści a z jej oczu popłynęło kilka łez
-Louis.-szepnęła.
-Louis? Jaki Louis?.-zapytałem.
-Mój były, uwierz mi, on jest do wszystkiego zdolny.-zaszlochała.
-Okej, to przez tą głupią kartkę płaczesz?-pokiwała przecząco głową
-Więc o co chodzi?. Powiesz mi?-zawahała się lecz odpowiedziała -Tak-położyła się na łóżko i zakryła twarz dłońmi. Położyłem się koło niej i jednym ruchem przytuliłem 
się do niej a ona do mnie.
-Bo śniło mi się, że znalazłam się w jakimś starym magazynie i byłam przywiązana do krzesła i nagle wszedł Louis z dużym nożem w ręku. Podszedł do mnie, nachylił się i
 powiedział, że zawsze byłam jego i zawszę będę. Ja odpowiedziałam że nigdy nie byłam. On się zaśmiał. I wtedy chciał mnie pocałować, ale ja się odwróciłam i pocałował 
mnie w policzek. Po chwili wziął ten nóż i sunął nim po tym miejscu w które mnie pocałował. Krzyknęłam z bólu. Potem podszedł do drugiego policzka i zrobił to samo, 
tylko kilka razy mocniej. Ja zaczęłam płakać i krzyczeć o pomoc i wtedy ty przyszedłeś. Powiedziałeś żeby mnie puścił bo mu coś zrobisz ale on nie posłuchał i zacząłeś 
się z nim bić. I nagle on Cię zabił a ja zaczęłam jeszcze bardziej płakać.-Mocniej się do mnie przytuliła. Pogłaskałem ją po plecach. 
-Nie płacz, to tylko sen, nie martw się.
-Wiem, ale wystraszyłam się.
-Nic nie szkodzi, ale nie płacz.-spojrzała na mnie i pokiwała głową.

POV Lily
Zaczął coraz bardziej się do mnie przybliżać . Nasze usta dzieliło zaledwie kilka milimertów. W końcu Justin złączył nasze usta. Było tak cudownie. 
Nie wiedziałam że potrafi tak całować. Po chwili nasze języki walczyły o dominację. Justin jeździł rękami po moim brzuchu. Gdy zrozumiałam o co mu chodzi to się 
odsunęłam. 
-Przepraszam- powiedział Justin
-Nic się nie stało- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Dobrze,to ja już będę się zbierać-odpowiedział bez żadnej emocji, lecz zauważyłam lekki smutek w jego oczach.
-Jeśli chcesz to możesz zostać, nie chcę aby coś Ci się stało jak będziesz wracać samochodem na półprzytomny.-powiedziałam z nadzieją, że zostanie. 
Dlaczego ja tak sobie pomyślałam?
-Okej, ale zamknij drzwi.
-Po co?!- zapytałam myśląc że Justin będzie chciał mnie przelecieć
-Nie sądzę aby twoja mama się ucieszyła gdyby zobaczyła mnie śpiącego obok ciebie.-odpowiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-To ma sens.- Wstałam i zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżko.
-Gdzie masz łazienkę spytał Justin
-Tam.-Wskazałam na szklane drzwi do łazienki.
-Zaraz będę.
-Ok.-Jus wyszedł do łazienki a ja szybko poprawiłam łóżko. Justin wrócił w samych bokserkach.
-Czemu jesteś w samych  bokserkach?!-zapytałam zdezorientowana.
-Przecież nie będę spał w ubraniu.-powiedział a mi się przypomniało że nie ma piżamy. Cóż mówi się trudno.
-Ok, ale ja śpię z lewej strony.-przerwałam ciszę
-Okej-Justin już wszedł na łóżko. Niepewnie przytuliłam się do niego, lecz po chwili odwzajemnił mój gest. W takiej pozycji usnęliśmy. Obudziłam się w środku nocy. 
Cholera. Burza. Jak ja się boje burzy. Gdy mocniej zagrzmiało to automatycznie wtuliłam się w Justina. On też się obudził. 
-Co się stało? Czemu znowu płaczesz?
-Bo jest burza, a ja się boje burz.
-Heh, chodź tu, przytul się-powiedział jakby nie zauważył, że jest burza. Porozmawialiśmy jeszcze z 10 minut i poszliśmy spać.
_______________________________________________
Jejuu... Przepraszamy że nas tak długo nie było, ale była mini sprzeczka, ale już jest git. ♥
~believe

środa, 6 sierpnia 2014

05 Next time wear different dress, because in this, you very turn me on.

POV Lily -Co ty tu robisz- zapytałam na co on się zaśmiał. -Przyjechałem do swojej dziewczyny- odpowiedział. Czego on ode mnie chce zerwałam z nim po co tu przyjeżdżał ja on mnie w ogóle znalazł. On mnie zdradził do tego w moje 17 urodziny z moją najlepszą przyjaciółką. -Nie jesteśmy już razem, zapomniałeś czy mam ci przypomnieć znowu?- Krzyknęłam mu w twarz. -No kicia nie bądź taka wiesz, że cie kocham a to co się stało to przeszłość. -Wieśniak-pomyślałam -Wow! To dla mnie się tak odstroiłaś?!-powiedział a mi się przypomniało o kolacji.O wilku mowa.Właśnie Justin wszedł na moją posesje z wielkim uśmiechem na twarzy.Odwzajemniłam ten gest co zwrócił uwagę mojego ex .Chłopak podszedł do nas. -Ślicznie wyglądasz-powiedział-Idziemy?-wyciągnął rękę, którą chwyciłam. -To jest twój chłopak?-zapytał Louis -Nie!-odpowiedziałam -To kto to jest, że się tak dla niego wystroiłaś?
-Nie twoja sprawa-powiedziałam.-Chodź-rozkazałam ciągnąc Justina za rękę.Gdy szliśmy Justin przerwał niezręczną ciszę. -Um...kto to był-powiedział na co spojrzała, się na niego.Na jego twarzy było widoczne rozkojarzenie i ciekawość. -Mój były-odpowiedziałam cicho -Czujesz jeszcze coś do niego?
-Nie. Już nie.- Powiedziałam oschle Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy.Po 10 minutach dojechaliśmy do eksluzywnej restauracji.Weszliśmy do środka a kelner zaprowadził nas do naszego stolika. Zamówiliśmy nasze dania, które po chwili przyniósł kelner. Rozmawialiśmy o wszystkim dowiedzieliśmy się o sobie wiele ciekawych rzeczy na przykład, że ma na drugie imię Drew. Po 2 godzinach spędzonych w miłym towarzystwie, Justin odwiózł mnie do domu. Po 10 minutach minutach byliśmy już pod moim domem. -Dzięki no wiesz...za wszystko.-powiedziałam -Proszę- uśmiechnął się-Fajnie było cię lepiej poznać. -Ciebie też-przerwałam nie zręczną ciszę. -To...pa.-powiedziałam. Otworzyłam drzwi i wysiadłam.Szłam nie odwracając się.
-Poczekaj-powiedział głos za mną na co spojrzałam w tamtym kierunku. Podszedł do mnie.Stałam zaledwie kilka stóp od jego auta.Justin stanął przede mną i jednym ruchem złączył nasz usta. Chłopak pchnął mnie na auto nie przerywając pocałunku naciskając swoim ciałem na moje przez co nie mogłam się ruszyć. Przez chwile byłam oszołomiona jego ruchem ale końcu wróciłam do rzeczywistości i odwzajemniłam pocałunek oplatając ręce woku szyi Justina. Położył swoje dłonie na mich udach i polizał moją dolną wargę prosząc o dostęp, który mu dałam.Poczułam jak jego ręce zsuwają się na mój tyłek a on napiera swoim ciałem na moje jeszcze bardziej o ile to wogóle możliwe.Zaczął wkładać swoje ręce pod moją sukienką, a ja wtedy zrozumiałam co dzieje i odsunęłam się od niego.Oparł swoje czoło o moje i powiedział. -Następnym razem załóż inną sukienkę bo w tej za bardzo mnie podniecasz.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem na co tylko pokiwałam głową. Justin cmoknął mój nos i odsunął się ode mnie -Idź odpocząć skarbie.- czy on mnie nazwał "skarbie" -Dobranoc Justin- powiedziałam i ruszyłam do domu. Weszłam po schodach i weszłam do swojego pokoju. Weszłam do pokoju zamykając za sobą drzwi na klucz opierając się o nie. Pomyślałam o tym co się właśnie stało i od razu na mojej twrzy pojawiły się rumińce.
-Zapamiętać! Zawsze nosić coś sexy na spotkania z Justinem.-powiedziałam i zdjęłam swoje wysokie szpilki. Poszłam do łazienki. Podeszłam do wielkiego lustra wiszącego na ścianie i wyjęłam z szafeczki chusteczki do demakijażu i wytarłam całą twarz tak aby nie zostawić ani jednego śladu rozmazanego eyelinera lub mascary. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Przez całą kąpiel myślałam o Justinie. Owinęłam ręcznik wokół mojej szczupłej figury i zaczęłam rozczesywać włosy. Gdy skończyłam zrobiłam wysokiego, niechlujnego koka. Weszłam do swojego pokoju i podeszłam do szafy. Wyjęłam krótkie shorty i luźny, biały T-shirt. Ubrałam wybrane ubranie i zamierzałam położyć się na łóżku lecz moją uwagę przykuła mała karteczka. Myślałam że to Justin ale kiedy zobaczyłam że to nie mógł być on od razu zamarłam.



P.S Jest nowy bohater Louis Olivera

Jak podoba się nowy rozdział? Od kogo może być ta kartka? Swoje sugestie piszcie w kom
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz=Kolejny Rozdział
~BiebsSwag

niedziela, 3 sierpnia 2014

04 Good Morning

Justin's POV -Chodź, odprowadzę Cię do domu. -Justin, dam sobie radę.-Odpowiedziała wycierając resztki łez. -No chodź. Nie chcę aby coś ci się stało. -Dobrze, chodźmy.- Wyprzedziła mnie, lecz ja ją dogoniłem i złapałem jej rękę tak jakbyśmy byli parą. Spojrzała na mnie pytająco lecz ja kazałem jej nic nie mówić i cieszyć się tą chwilą razem ze mną. -To tutaj, mój dom.- Odpowiedziała niby obojętnie, lecz ja zauważyłem że też posmutniała zarówno jak ja. -Oh, czyli... do jutra.-Posłałem jej szczery uśmiech, który tuszował mój smutek. -Tak. Do jutra.-Patrzyliśmy na siebie przez kilka sekund lecz zacząłem iść pierwszy stronę swojego domu. -Justin!- Słyszałem że Lily mnie woła więc odwróciłem się, lecz zauważyłem biegnącą Lily w moją stronę. Zatrzymała się o krok przede mną i mocno się przytuliła. Nie wiedziałem o co jej chodzi więc odwzajemniłem to. Po chwili poczułem jej usta, nie na swoich lecz przy samym ich kąciku. Wiedziałem, że to było zamierzone. -Dziękuję, dziękuję za dzisiejszy ranek i za to że się powstrzymałeś. Do jutra.- Już nic nie odpowiedziałem bo nie wiedziałem co. Stałem tam jak słup soli, gdy ona obeszła swój dom i zaczęła wchodzić po rynnie do swojego okna. Zacząłem iść w stronę mojego domu, gdy okazało się, że mieszkamy bardzo blisko siebie. Lily's POV Po cichu weszłam do pokoju aby nie zbudzić rodziców ani mojego brata. Na szczęście udało mi się. Zaczęłam się przebierać lecz nie mogłam znaleźć mojej piżamy, więc chodziłam po pokoju w samej bieliźnie. Nagle dostałam smsa o treści "Masz seksowne ciało i lubię czarną bieliznę, a twoja piżama leży na łóżku" Zaczerwieniłam się, bo dobrze wiedziałam kto, to i spojrzałam przez okno i ujrzałam w oddali dom, w który stał Justin na balkonie z telefonem w dłoni. Kolejna wiadomość "Widziałem to, Zarumieniłaś się." Nie chciałam wyjść na gorszą i wyszłam na swój balkon i odpisałam "Napatrz się póki możesz, bo już więcej mnie takiej nie zobaczysz xo" Pomachałam mu i gdy miałam już wejść do swojego pokoju przypomniało mi się że on nadal na mnie patrzy więc udawałam że coś mi upadło więc schyliłam się wypinając przy tym swoją pupę, co podziałało, bo dostałam kolejnego smsa " Niezły tyłek, ale idź już spać bo jutro mamy kolację. Kolorowych xo" na co odpisałam "Dobranoc ;*" Przebrałam się w piżamę i zgasiłam światło. Wyszłam jeszcze raz na balkon, żeby pomyśleć o dzisiejszym dniu, gdy w oddali zauważyłam że Justin się przebiera ,więc szybko skoczyłam po lornetkę i zaczęłam patrzeć na niego. Matko, jakie on ma ciało... Nagle dostałam smsa " Nie podglądaj" Zachichotałam i odpisałam "Nie mogłam się powstrzymać, Ty mogłeś to ja też ;P"Widziałam, że on też się zaśmiał, nagle mój telefon zawibrował, odczytałam wiadomość " Może mały striptiz?" Myślałam że wybuchnę śmiechem. Szybko odpisałam "Hahah nie będę się rozbierać i tańczyć jednocześnie bo jeszcze Ci stanie" Nie mogę uwierzyć że napisałam mu to. Ja jestem jakaś pokręcona. Po raz kolejny tego ranka dostałam wiadomość. "To prawda. Lepiej nie róbmy tego striptizu." Zaniemówiłam. Czy ja, Lily Clark, przeciętna, szara myszka może Justina o wzwód?! Wygląda na to, że tak. Jestem z siebie dumna. Zaczęłam ziewać. Napisałam mu wiadomość "Okej, ja już idę spać, Dobranoc " A on odpisał "Kolorowych " Po odczytaniu smsa poszłam spać. Obudziłam się o 16. -Cholera. Nie zdążę. Zaczęłam się szybko szykować. Szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic po czym okryłam moje ciało ręcznikiem. Umyłam zęby, wysuszyłam włosy, które zakręciłam w lekkie loczki, zrobiłam makijaż i weszłam do pokoju.Podeszłam do szafy próbując znaleźć coś odpowiedniego. -Jest!-krzyknęłam. Wybrałam czarną, krótką sukienkę z odkrytymi plecami aż do pasa. Jednym ruchem założyłam sukienkę i czarne szpilki. Wzięłam czarną kopertówkę do której włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy i poprawiłam włosy. Nagle mój telefon wydał dźwięk, który wskazywał na to, że dostałam sms. Wyjęłam telefon z torebki i otworzyłam wiadomość. "Przyjdę po ciebie skarbie" napisał mi już znany numer. Zerknęłam na paznokcie i podniosłam głowę ku górze -Dzięki ci Boże, że coś mnie natchnęło i pomalowałam te paznokcie-powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i akurat wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam szybko po schodach tak aby się nie wywalić. -Wychodzę-krzyknęłam i ruszyłam w stronę wyjścia. Otworzyłam Justinowi i automatycznie zastygłam.

Jak wrażenia?! Co się stało że Lily zastygła? swoje dugestie piszcie w kom

Czytam = Komentuje

~BiebsSwag

sobota, 2 sierpnia 2014

03. Promise?

POV Lilly Po przeczytaniu kartki powoli i po cichu wyszłam przez okno. Pod koniec mojego schodzenia po rynnie, źle 

ułożyłam nogi i upadłam lecz nie na ziemię,


ale na jego ręce. Zarumieniłam się i szybko zeszłam na ziemię.

-Dzięki.- rzekłam skompromitowana
-Nie ma za co. Nie pozwoliłbym upaść takiemu tyłkowi na ziemię.-znacząco poruszał brwiami za co go 

spoliczkowałam.

-Ała! Czemu mnie uderzyłaś?!
-Za twoje zachowanie.-powiedziałam jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Dobrze. Przepraszam, a teraz chodź.-kiwnął ręką zachęcająco. Po dojściu do skateparku zaczęliśmy jeździć.
-Ej Lilly, chodź się założymy, że ten kto przegra całuje się z wygranym?-zapytał czekając na moją reakcję.
-Okej, dlaczego nie.-ugryzłam się w język gdy zdałam sobie sprawę z tego co powiedziałam.Jezu jaka ja jestem 

głupia.Po wykonaniu kilku trików na

desce. Justin wygrał więc... miejmy to już za sobą.-Wygrałem!-krzyknął.-Cieszysz się jak małe dziecko-

uśmiechnęłam się


-Bo mam z czego i jeszcze... nagroda-powiedział

-Miejmy to już za sobą-powiedziałam i nachyliłam się aby go pocałować w policzek lecz on zatrzymał mnie.
-Nie w policzek.-powiedział z radością wymalowaną na twarzy.Podszedł do mnie bliżej i nachylił się nade 

mną.Położył swoje ręce na moich biodrach

i przysunął mnie bliżej siebie.Nachylił się nade mną i złączył nasze usta.Odwzajemniłam pocałunek.Zrobiło mi 

się gorąco od tego co się właśnie działo.Zaczął pogłębiać nasz pocałunek i popchnął mnie na ścianę nie 


przerywając pocałunku.Przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze

prosząc o dostęp.Zjechał swoimi dłońmi na mój tyłek i lekko go ścisnął na co jęknęłam mu w usta dając tym 

samym to o co poprosił przed chwilą.Nasze języki walczyły ze

sobą w jednym pasjonującym pocałunku.Justin zjechał do mojej szyi i zaczął ją ssać,całować i lekko 

przygryzać.Nie dam mu tego co chce byłam

trochę zmartwiona
ponieważ on miał dziewczynę a my się znamy nie całe 3 dni i coś mówiło mi,że muszę to przerwać.Zdałam 

sobie sprawę z tego co się dzieje i

położyłam swoje
ręce na jego klatce piersiowej próbując go od siebie odepchnąć lecz na marne.

-Justin-powiedziałam nie przestając go odpychać.

-Zostaw mnie-z całych sił próbując lecz on tylko zacisnął uścisk na moich biodrach
-Przestań kochanie wiem, że tego chcesz- powiedział niższym głosem, który był mega seksowny ale nie w 

takiej chwili jak ta.

-Nie! I się ode mnie odwal- powiedziałam prawie krzycząc.Zaczął zdejmować moją kurtkę. Muszę coś zrobić. 

Więc kopnęłam go w czułe miejsce a on

automatycznie oderwał się ode mnie by załagodzić ból dając mi tym samym czas na ucieczkę.Jednym ruchem 

poprawiłam kurtkę i wzięłam swoją

deskorolkę i zaczęłam uciekać.
Miałam ochotę żeby się odwrócić i powiedzieć mu jakim dupkiem jest lecz powstrzymałam się.Położyłam 

deskę 


na ziemi i zaczęłam jechać jak

najszybciej w stronę domu.
Wiedziałam, że to będzie zły pomysł ale ta głupsza stronę mnie jak zwykle musiałam mu uledz. Nie zwracałam 

uwagi na lecące łzy z moich oczy,

które próbowałam zatrzymać.
Usłyszałam jak ktoś mnie woła lecz zignorowałam to i zaczęłam jeszcze szybciej jechać.Poczułam uścisk na 

mojej ręce przez co zatrzymałam się.

-Lilly, zaczekaj-powiedział
-Po co żebyś znowu próbował mnie przelecieć?!-zapytałam ze łzami spływającymi mi po policzkach
-Nie!Przepraszam.Nie chciałem żebyś tak o mnie myślała-powiedział
-Ale myślę więc mnie puść bo zacznę krzyczeć. Liczę do 5 1...2...3-puścił mnie-Dziękuje-powiedziałam i 

chciałam iść leczy powiedział

-Poczekaj!
-Co?!-rzekłam ocierając łzy i tusz rozmazany na policzkach.
-Porozmawiamy po kolacji?-zapytał
-Justin ja...-przerwał mi
-Proszę-Zrobił słodkie oczka i złożył ręce jak do modlitwy.
-Nie wiem Justin-westchnęłam-nie znam cię i nie wiem czy to co się stało nie powtórzy się-powiedziałam 

pociągając nosem

-Nie powtórzy obiecuje.Tylko daj mi szanse-powiedział z nadzieją w oczach-Proszę.
Po chwili namysłu zdecydowałam.
-Obiecujesz?
-Obiecuję-powiedział podchodząc do mnie.
-Dobrze-powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Naprawdę?-zapytał nie dowierzając
-Tak-powiedziałam a on zamknął mnie w ciepłym uścisku. Owinęłam ręce w okuł jego szyj.
-Dziękuję-powiedział szeptem.
______________________________________________________

Heej, tu Ada i w końcu 3 rozdział podoba się?
Czytasz=Kom !!!!
~SWAG