wtorek, 14 października 2014
09 You're the only one and only love You. Do you understand?
(W rozdziale wystepują wulgaryzmy i sceny +18)
POV Lilly
Odsunęliśmy się od siebie. Spojżałam mu głęboko w oczy i byłam pewna, że mówi prawdę. On mnie kocha a ja kocham jego i to sie liczyło. Wzięłam go za ręke.
-Chodźmy do mnie -powiedziałam i pociagnęłam go w stronę mojego domu. Szliśmy w ciszy ale nie w tej niezręcznej tylko w tej przyjemnej. Od czasu do czasu spojżelismy na siebie a gdy
zrobilismy to kilka razy w tym samym momencie zaczęlismy się śmiać. Gdy doszlismy do mojego domu wyjęłam kluczyki z torby po czym włożyłam jeden z nich do zamka i przekreciłam w prawo.
Weszłam do srodka a za mna wszedl Justin.
-Twoi rodzice sa w domu? -zapytal
-Nie, pojechali na jakas wazna konferencje we Wloszech wiec nie bedzie ich jeszcze przec trzy dni wiec...- nie dane bylo mi dokonczyc bo brunet wpił sie namietnie w mije ust.
Odwzajemnilam pocalunek i zazucilam swoje rece na jego szyje on połozyl swoje rece na moich biodrach przyciagajac mnie do siebie.
Pogłebil pocalunek i przejechal swoim jezykiem po mojej dolnej wardze proszac o wejscie na co
odrazu rozchylilam usta a on od razu wbil swoj jezyk.
Zaczal isc w strone sciany. Moje plecy dotknely zimnej powierzchni. Wplotlam swoje palce w jego wlosy a on jeknal cich w moje usta. Po kilku minutach, ktore zdawaly sie trfac latami zsunal
swoje rece na moje uda a ja podskochylam po czym oplotlam go nogami w pasie. Poczulamjego wypuklosc na spodniach. Justin przeniusl swoje mocalunki na moja szyje lekko ssac skure i palujac. Jeknelammimowolnie. Chlopak ruszyl w strone schodow nie przestawajac piescic mojej szyi. Wszedl na gore po czym kopna dzwi od mojego pokoju i podszedl do lozka.
Polozyl mnie delikatnie nie odrywojac kontaktu z moja skura i zawisnal nade mna. Po chwili przestal i spojzalna mnie.
- Jak bedziemy to kontynulowac nie wiem czy dam rade przestac. -powiedzial
- Moze ja nie chce przestawac. -usmiechnelam sie lobuzersko do niego a on odwzalemnil to.
- Kocham Cie. -musnal moje usta.
- A ja ciebie.
Wrocil do mojej szyji. Poczułam jak mocno ssie moja skure. Bede miec malinke. Zabije go za to pozniej. Zjechalam rekami po jego torsie az do konca jego koszulki i zaczelam ciagnac w gore.
Justin oderwal sie ode mnie i zdjal bluzke. Zatkalo mnie. Ale on ma boskie cialo dopiero teraz to zauwazylam. Na tworzy Jusa pojawil sie usmiech. Wrocil do pracy lizac moja skure
przez co zaczerpnelam powietrza do pluc. Przeniusl sie na moje usta i zaczal po kolei odpinac guziki mojej koszuli po czym zsunal ja ze mnie i rzucil na podloge gdzie rosla
kupka naszych ubra. Calowal moj dekolt i wlozyl swoje rece pod moje plecy. Spojzal mi w oczy pytajacym spojzeniem na co pokiwalam glowa. Rozpiol moj stanik i zrzucildo z moich ramion parzyl na odkryta czesc mojego ciala z pozadaniem.
-Jestes taka piekna ksiezniczko. -zarumienilam sie. Pochylil sie i zaczal ssac mojego sutka przez co wygielam plecy w luk. Bylo mi tak dobrze. Po chwili przesunal sie na druga piers. Zaczelam sie
wić pod jego cialem. Ocieralam sie o jego wybrzuszenie na spodniach na co jeknal. Jego dlonie zsunely sie do mojego rozporka. Odpiol moje spodnie i zsunal je rzucajac na podloge. Calowal moj brzuch. Między nami roslo pozadanie. Chcielismy tylko siebie nikogo wiecej. Po chwili bylismy cali nadzy. Justin spojżal na mnie i pocalowal mnie w nos.
- Powiedz jak zaboli- pokiwalam glowa a on delikatnie i po woli wszedl we mnie. Bolalo. Cholernie bolalo. Polowa mnie chciala to odepchnac ale druga polowa chciala wiecej. Zaczal sie we mnie ruszac. Moje i Justina jeki wypelnily pokój.
- Cholera - mruknal Justin. Zwiekszyl tempo i zaczal mocniej wbijac siewe mnie.
- Justin.- po kilku pchnieciach doszlam a Jus zaraz po mnie. Opadłna lozko kolo mnie i przytulil calujac w czubek glowy.
- Bylas niesamowita -szepnal. Probowalam uspokoic swoj oddech. Chłopak przykryl nas koldra a ja wtulilam sie w jego naga klatke piersowa. Obioł mnie ramnieniem i przyciagnal blizej siebie jeszcze
bardziej o ile to bylo mozliwe.
- Kocham Cie skarbie- powiedzial
- Ja ciebie tez kocham Jey.- usnelam z usmiechem na twarzy.
_____
Obudzilam sie o 17;00. Wystraszylam sie bo Justina nie bylo kolo mnie.Wstalam z lozka czego pozalowalam bo poczulam bul w podbrzuszu.
Zalozylam bielizne i bluzke chlopaka po czym zeszlam na dol. Weszlam do kuchni i zobaczylam stojacego tylem do mnie Justina.Podeszlam do niego po cichu i przytulilam. Odwrucil sie w moja
stroe z usmiechem.
- Hej ksiezniczko- powiedzial i pocalowal mnie w usta.
- Czesc- odpowiedzialam radosnie.usiadlam na blacie a Justin stanalmiedzy mojimi nogami i polozyl rece na ladzie.
-Boli cie ?- zapytal z troska
-Troche
-Przepraszam
-Nie przepraszaj chyba, ze zalowales to...
-Nie! - krzykną na co sie zaśmialam.- Nigdy nie bede zalowal powiedzial i oparl swoje czolo o moje.
-Wiesz co mi pomoże? -zapytalam
-co? - powiedzial z lobuzerskim usmiechem
-Calus
-To da sie zrobic!- pochylil sie i zlaczyl nasze usta. Po chwili poglebil pocalunek lecz przerwal nam dzwonek do drzwi. Justin jeknal z niezadowolenia.
-Ja otworze- zeskoczylam z blatu i ruszylam w strone dzwi lecz Jus zlapal mnie za nadgarstek i przyciagnal do siebie. Polozyl swoje rece na moich biodrach.
-Nie możesz otworzyc dzwi tak ubrana chociaż nie zarzekam ale zaluz to- podal mi fartuch kuchenny. Spojżalam a niego.
-Serio?! Jesteś za bardzo zazdrosny.
-Nie pozwole żeby jakiś listonosz albo kto kolwiek to moze byc ma sie ślinic na widok mojej dziewczyny, ktora jest pół naga- powiedzial i zsunal
swoje rece na moje pośladki.- Tylko ja się moge ślinić na twój widok tak seksownie ubranej.- pocalowal mnie namietnie. Oderwalam sie od niego i zalozylam ten glupi fartuch. On jest uroczy kiedyjest zazdrosny. Poszlam otworzyc dzwi. Po drugiej stronie stal Lary ( listonosz) jest w moim wieku, chodzi zemną do szkoly jest bardzo mily i nawet przystojny. Probowal sie ze mna umowic ale nie zgodzilam sie bo wiem, że moja byla najlepsza przyjaciólka która wyjechala sie kochla w Larym ale ja do niego nic nie czulam.
-Hej Lary - powiedzialam a chlopak spojzal sie na mnie od góry do dolu. Justin nie pomyślal bo ten fartuch jest krutszy niz jego bluzka ( a ona siega mi do polowy ud) i wygladam jeszcze bardziej
seksownie.
-He-j Li-ll-ly- powiedzial jąkajac sie. Po chwili poczułam jakpara ramion otula mnie od tylu i przyciaga do siebie.Musial uslyszec, ze to chlopak i zrobil sie zazdrosny. Lary spojzal na Justina z
niedowiezaniem. Jeszcze miesiac temu gdyby ktos mi powiedzial, zebede chodzic z Justinem Bieberem wysmiala bym go. Poczułam jak Jus napina się pod wplywem wzroku skierowanego na mnie przez innego chlopaka.
-Wiec... jak tam Sam ?- zapytalam. (Sam moja byla przyjaciolka, ktora wyjechla)
-D-dobrze. Rozmawiam z nią codziennie i ma niedlugo przyjechac.
-To fajnie.
-T-o dla ci-ebie- podal mi listy.- Pa, Lilly - powiedział
-Pa Lary- powiedzialam i pocalowalam go w policzek na co sie usmiechnal. Zrobilam to specjalnie żeby Justin był zazdrosny. Spojżalam na niego kontem oka i zauważylam, że posyla Laremu spojżeni
mowiące "łapy precz od mojej dziewczyny". Zamknelam dzwi a chlopak wybuchnal.
-Co to bylo?! -krzyknal wyrzucajac rece w powietrze.
-Calus- powiedzialam
-Ale czemu go pocalowalaś?!
-On jest tylko przyjacielem Justin, jesteś jedyny i tylko Ciebie kocham. Rozumiesz?
-Mam nadzieje- powiedział a ja się zaśmialam i pocalowalam go namietnie.
-Jeśli to ci nie pasuje to możesz sie zamienić z Larym.
-Lary tak?! Dupek jest na czrnej liście.- rzekl groźnie- I tylko mie możesz całować tak- rzucil sie na mnie.- Rozumiesz?!-powiedział. Ja tylko pokiwalam glowa twierdząco w szoku. to bylo...WOW.
Reszte dnia spedzilam z Justinem na oglądaniu filmów, smianiu sie, calowaniu, wyglupianiu itd. Zostal u mnie na noc więc czulam sie bezpiecznie. Tak to byla bym sama w wielkim domu bez żadnego alarmu a takto mam Justina. Szczerze? To byl najlepszzzzy dzien w moim życiu i zdaje, sie że będzie takich wiecej...
Heyy tu ~believe, ale rozdział wykonany jest przez ~SWAG, nie chciało mi się poprawiać błędów, ale mam nadzieję, że się doczytacie ;))
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=NN
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz