wtorek, 14 października 2014

09 You're the only one and only love You. Do you understand?


(W rozdziale wystepują wulgaryzmy i sceny +18)



POV Lilly


Odsunęliśmy się od siebie. Spojżałam mu głęboko w oczy i byłam pewna, że mówi prawdę. On mnie kocha a ja kocham jego i to sie liczyło. Wzięłam go za ręke.
-Chodźmy do mnie -powiedziałam i pociagnęłam go w stronę mojego domu. Szliśmy w ciszy ale nie w tej niezręcznej tylko w tej przyjemnej. Od czasu do czasu spojżelismy na siebie a gdy 
zrobilismy to kilka razy w tym samym momencie zaczęlismy się śmiać. Gdy doszlismy do mojego domu wyjęłam kluczyki z torby po czym włożyłam jeden z nich do zamka i przekreciłam w prawo. 
Weszłam do srodka a za mna wszedl Justin.
-Twoi rodzice sa w domu? -zapytal 
-Nie, pojechali na jakas wazna konferencje we Wloszech wiec nie bedzie ich jeszcze przec trzy dni wiec...- nie dane bylo mi dokonczyc bo brunet wpił sie namietnie w mije ust. 
Odwzajemnilam pocalunek i zazucilam swoje rece na jego szyje on połozyl swoje rece na moich biodrach przyciagajac mnie do siebie. 
Pogłebil pocalunek i przejechal swoim jezykiem po mojej dolnej wardze proszac o wejscie na co
odrazu rozchylilam usta a on od razu wbil swoj jezyk. 
Zaczal isc w strone sciany. Moje plecy dotknely zimnej powierzchni. Wplotlam swoje palce w jego wlosy a on jeknal cich w moje usta. Po kilku minutach, ktore zdawaly sie trfac latami zsunal 
swoje rece na moje uda a ja podskochylam po czym oplotlam go nogami w pasie. Poczulamjego wypuklosc na spodniach. Justin przeniusl swoje mocalunki na moja szyje lekko ssac skure i palujac. Jeknelammimowolnie. Chlopak ruszyl w strone schodow nie przestawajac piescic mojej szyi. Wszedl na gore po czym kopna dzwi od mojego pokoju i podszedl do lozka.
Polozyl mnie delikatnie nie odrywojac kontaktu z moja skura i zawisnal nade mna. Po chwili przestal i spojzalna mnie.
- Jak bedziemy to kontynulowac nie wiem czy dam rade przestac. -powiedzial
- Moze ja nie chce przestawac. -usmiechnelam sie lobuzersko do niego a on odwzalemnil to.
- Kocham Cie. -musnal moje usta.
- A ja ciebie. 
Wrocil do mojej szyji. Poczułam jak mocno ssie moja skure. Bede miec malinke. Zabije go za to pozniej. Zjechalam rekami po jego torsie az do konca jego koszulki i zaczelam ciagnac w gore.
Justin oderwal sie ode mnie i zdjal bluzke. Zatkalo mnie. Ale on ma boskie cialo dopiero teraz to zauwazylam. Na tworzy Jusa pojawil sie usmiech. Wrocil do pracy lizac moja skure 
przez co zaczerpnelam powietrza do pluc. Przeniusl sie na moje usta i zaczal po kolei odpinac guziki mojej koszuli po czym zsunal ja ze mnie i rzucil na podloge gdzie rosla 
kupka naszych ubra. Calowal moj dekolt i wlozyl swoje rece pod moje plecy. Spojzal mi w oczy pytajacym spojzeniem na co pokiwalam glowa. Rozpiol moj stanik i zrzucildo z moich ramion parzyl na odkryta czesc mojego ciala z pozadaniem.
-Jestes taka piekna ksiezniczko. -zarumienilam sie. Pochylil sie i zaczal ssac mojego sutka przez co wygielam plecy w luk. Bylo mi tak dobrze. Po chwili przesunal sie na druga piers. Zaczelam sie
wić pod jego cialem. Ocieralam sie o jego wybrzuszenie na spodniach na co jeknal. Jego dlonie zsunely sie do mojego rozporka. Odpiol moje spodnie i zsunal je rzucajac na podloge. Calowal moj brzuch. Między nami roslo pozadanie. Chcielismy tylko siebie nikogo wiecej. Po chwili bylismy cali nadzy. Justin spojżal na mnie i pocalowal mnie w nos. 
- Powiedz jak zaboli- pokiwalam glowa a on delikatnie i po woli wszedl we mnie. Bolalo. Cholernie bolalo. Polowa mnie chciala to odepchnac ale druga polowa chciala wiecej. Zaczal sie we mnie ruszac. Moje i Justina jeki wypelnily pokój. 
- Cholera - mruknal Justin. Zwiekszyl tempo i zaczal mocniej wbijac siewe mnie.
- Justin.- po kilku pchnieciach doszlam a Jus zaraz po mnie. Opadłna lozko kolo mnie i przytulil calujac w czubek glowy. 
- Bylas niesamowita -szepnal. Probowalam uspokoic swoj oddech. Chłopak przykryl nas koldra a ja wtulilam sie w jego naga klatke piersowa. Obioł mnie ramnieniem i przyciagnal blizej siebie jeszcze 
bardziej o ile to bylo mozliwe.
- Kocham Cie skarbie- powiedzial
- Ja ciebie tez kocham Jey.- usnelam z usmiechem na twarzy.
  _____
Obudzilam sie o 17;00. Wystraszylam sie bo Justina nie bylo kolo mnie.Wstalam z lozka czego pozalowalam bo poczulam bul w podbrzuszu.
Zalozylam bielizne i bluzke chlopaka po czym zeszlam na dol. Weszlam do kuchni i zobaczylam stojacego tylem do mnie Justina.Podeszlam do niego po cichu i przytulilam. Odwrucil sie w moja 
stroe z usmiechem.
- Hej ksiezniczko- powiedzial i pocalowal mnie w usta.
- Czesc- odpowiedzialam radosnie.usiadlam na blacie a Justin stanalmiedzy mojimi nogami i polozyl rece na ladzie.
-Boli cie ?- zapytal z troska 
-Troche
-Przepraszam
-Nie przepraszaj chyba, ze zalowales to...
-Nie! - krzykną na co sie zaśmialam.- Nigdy nie bede zalowal powiedzial i oparl swoje czolo o moje.
-Wiesz co mi pomoże? -zapytalam
-co? - powiedzial z lobuzerskim usmiechem
-Calus
-To da sie zrobic!- pochylil sie i zlaczyl nasze usta. Po chwili poglebil pocalunek lecz przerwal nam dzwonek do drzwi. Justin jeknal z niezadowolenia.
-Ja otworze- zeskoczylam z blatu i ruszylam w strone dzwi lecz Jus zlapal mnie za nadgarstek i przyciagnal do siebie. Polozyl swoje rece na moich biodrach.
-Nie możesz otworzyc dzwi tak ubrana chociaż nie zarzekam ale zaluz to- podal mi fartuch kuchenny. Spojżalam a niego.
-Serio?! Jesteś za bardzo zazdrosny.
-Nie pozwole żeby jakiś listonosz albo kto kolwiek to moze byc ma sie ślinic na widok mojej dziewczyny, ktora jest pół naga- powiedzial i zsunal 
swoje rece na moje pośladki.- Tylko ja się moge ślinić na twój widok tak seksownie ubranej.- pocalowal mnie namietnie. Oderwalam sie od niego i zalozylam ten glupi fartuch. On jest uroczy kiedyjest zazdrosny. Poszlam otworzyc dzwi. Po drugiej stronie stal Lary ( listonosz) jest w moim wieku, chodzi zemną do szkoly jest bardzo mily i nawet przystojny. Probowal sie ze mna umowic ale nie zgodzilam sie bo wiem, że moja byla najlepsza przyjaciólka która wyjechala  sie kochla w Larym ale ja do niego nic nie czulam. 
-Hej Lary - powiedzialam a chlopak spojzal sie na mnie od góry do dolu. Justin nie pomyślal bo ten fartuch jest krutszy niz jego bluzka ( a ona siega mi do polowy ud) i wygladam jeszcze bardziej 
seksownie.
-He-j Li-ll-ly- powiedzial jąkajac sie. Po chwili poczułam jakpara ramion otula mnie od tylu i przyciaga do siebie.Musial uslyszec, ze to chlopak i zrobil sie zazdrosny. Lary spojzal na Justina z 
niedowiezaniem. Jeszcze miesiac temu gdyby ktos mi powiedzial, zebede chodzic z Justinem Bieberem wysmiala bym go. Poczułam jak Jus napina się pod wplywem wzroku skierowanego na mnie przez innego chlopaka. 
-Wiec... jak tam Sam ?- zapytalam. (Sam moja byla przyjaciolka, ktora wyjechla)
-D-dobrze. Rozmawiam z nią codziennie i ma niedlugo przyjechac.
-To fajnie.
-T-o dla ci-ebie- podal mi listy.- Pa, Lilly - powiedział 
-Pa Lary- powiedzialam i pocalowalam go w policzek na co sie usmiechnal. Zrobilam to specjalnie żeby Justin był zazdrosny. Spojżalam na niego kontem oka i zauważylam, że posyla Laremu spojżeni
mowiące "łapy precz od mojej dziewczyny". Zamknelam dzwi a chlopak wybuchnal.
-Co to bylo?! -krzyknal wyrzucajac rece w powietrze.
-Calus- powiedzialam
-Ale czemu go pocalowalaś?!
-On jest tylko przyjacielem Justin, jesteś jedyny i tylko Ciebie kocham. Rozumiesz?
-Mam nadzieje- powiedział a ja się zaśmialam i pocalowalam go namietnie.
-Jeśli to ci nie pasuje to możesz sie zamienić z Larym.
-Lary tak?! Dupek jest na czrnej liście.- rzekl groźnie- I tylko mie możesz całować tak- rzucil sie na mnie.- Rozumiesz?!-powiedział. Ja tylko pokiwalam glowa twierdząco w szoku. to bylo...WOW.
Reszte dnia spedzilam z Justinem na oglądaniu filmów, smianiu sie, calowaniu, wyglupianiu itd. Zostal u mnie na noc więc czulam sie bezpiecznie. Tak to byla bym sama w wielkim domu bez żadnego alarmu a takto mam Justina. Szczerze? To byl najlepszzzzy dzien w moim życiu i zdaje, sie że będzie takich wiecej...
                     
Heyy tu ~believe, ale rozdział wykonany jest przez ~SWAG, nie chciało mi się poprawiać błędów, ale mam nadzieję, że się doczytacie ;)) 
CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ=NN

środa, 17 września 2014

MTV EMA 2014

Hej tu ~believe, pewnie wiecie że jest gala MTV EMA 2014 i nasz kochany Justin jest nominowany w kategorii najlepszy wokalista  roku (oto link)   http://pl.mtvema.com/artysci/justin-bieber/rxgii7 i my jako Beliebers jesteśmy nominowani do najlepszy fandom, lecz na najlepszy fandom można głosować na twitterze smapując tym hashtagiem "#EMABiggestFansJustinBieber" więc jeśli chcecie żeby Justin to wygrał, to pomóżcie mu. Z góry dziękuję. 

sobota, 6 września 2014

08.She love's Me!

( W rozdziale występują wulgaryzmy )

POV Lilly 

Otworzyłam oczy i od razu tego pożałowałam. Oślepiające światło, które przedostawało się przez  zasłony. Odwróciłam się na drugi bok i miałam zamiar spać dalej ale nie było 
mi to dane przez głupi budzik.
Wyłączyłam denerwujące brzęczenie i wstałam z łóżka po czym podeszłam do szafy wyjęłam świeżą bieliznę i poszłam do łazienki. Umyłam ciało a następnie 
włosy i zakręciłam wodę. Wysuszyłam się i ubrałam. 
Umyłam zęby, zrobiłam lekki makijaż i ułożyłam włosy. Wyszłam do pokoju i podeszłam do szafy aby wybrać ciuchy na dziś.

 Wyszłam z pomieszczenia po drodze zabierając swoją torbę. 
Zeszłam na dół i weszła do kuchni gdzie siedziałam moja rodzina. 
- Hej wam- powiedziałam  
- Cześć - powiedzieli chórem.
Szybko wzięłam jabłko i ruszyłam w stronę drzwi przed wyjściem pożegnałam się z nimi. Po 5 minutach byłam pod domem Tori, która na mnie czekała. Poszłyśmy do szkoły.
- Więc jak ty i ... no ... Justin? - zapytała przerywając cisze miedzy nami.
- Nie wiem o co ci chodzi - skłamałam
-Bardzo dobrze wiesz o co mi chodzi- miałam zamiar odpowiedzieć lecz ktoś przytulił mnie od tylu i schował twarz w zgięciu mojej szyi.
Odwróciłam się i ujrzałam piękne, brązowe tęczówki wpatrujące się w moje.
- Hej - powiedział po czym cmoknął moje usta. Katem oka zauważyłam, że moja przyjaciółka uśmiecha się. 
- Cześć - odpowiedziałam z uśmiechem.
- Co masz teraz ? - zapytał.
- Geografie.- rzekłam po chwili namysłu.
- Wiec siedzisz ze mną w ławce - powiedział stanowczo a ja spojrzałam na przyjaciółkę, która posłała mi znaczący uśmiech. Odwróciłam się w stronę szatyna i pokiwałam twierdząco 
głowa.
-dzwonek na lekcje
-Musze jeszcze iść po książki- powiedziałam
-Pójdę z tobą - Złapałam Justina za rękę i pociągnęłam w stronę mojej szafki, która była nie daleko. Wyjęłam potrzebne rzeczy i włożyłam je do torby po czym zamknęłam szafkę. 
Odwróciłam się w stronę chłopaka a on przygwoździł mnie do szafek i zaczął namiętnie całować co odwzajemniłam. Po kilku długich sekundach zaczął zsuwać się ze swoimi pocałunkami w dół 
aż do mojej szyi. 
Poczułam jak ssie moją skórę i zostawia tam mokre pocałunki. 
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo cie teraz pragnę - szepnął mi do ucha po czym pocałował jego płatek i powrócił do mojej szyi. Wtedy zdałam sobie sprawę i 
niechętnie odsunęłam się od niego na co jęknął.
-Później - powiedziałam 
-Powiedz to jemu -wskazał na swoje wybrzuszenie w spodniach na co się zaśmiałam. Podniosłam z podłogi swoja torbę i wzięłam Jusa za rękę po czym ruszyliśmy w stronę klasy. 
Przeprosiliśmy za spóźnienie i usiedliśmy.
Mieliśmy wolna lekce ponieważ pani musiała ogarnąć papiery. Justin zapytał się pani czy może iść do toalety a ta tylko machnęła ręką. Po 10 minutach jego nieobecności zaczęłam 
się trochę zastanawiać czemu go tak długo nie ma. Wstałam z ławki i podeszłam do nauczycielki siedzącej przy biurku.
-Mogę iść do toalety? - zapytałam na co machnęła na mnie ręką tak jak na chłopaka i wróciła do papierkowej roboty. Wyszłam z klasy i ruszyłam w stronę gdzie najprawdopodobniej 
znajdował się Justin. 
Przed wejściem do WC zobaczyłam coś co spowodowało nie opisywalny ból w mojej klatce piersiowej. Zobaczyłam Justina całującego się z Jasmine. Z mojego ciała odpłynęła krew i nie mogłam się ruszyć.
Przyłożyłam dłoń do moich rozchylonych ust i poczułam słone łzy spływające po moich policzkach co spowodowało cichy szloch. 
- O mój Boże - powiedziałam na co dziewczyna, która widziała mnie już wcześniej  odsunęła się od szatyna a ten spojrzał w tym samym kierunku co ona. 
Gdy mnie zobaczył zdał sobie sprawę z tego co się właśnie stało. W jego oczach było widać smutek, żal, ból , nienawiść i zaskoczenie. 
-Lilly ja...- podszedł do mnie a ja cofnęłam się do tyłu.
-To nie tak jak myślisz- kontynuował.

POV Justin

Rozmawiałem z Jasmine o tym co nas "łączyło" czyli tak na prawdę NIC. Chciałem to skończyć bocoś podpowiadało mi że to nie ma sensu. Dziewczyna była zszokowana i wiedziała dlaczego z nią zrywam. 
Gdy kłóciłem się z nią spojrzała za mnie i rzuciła się na mnie całując obleśnie. Byłem zaskoczony i wkurzony. Próbowałem ja od siebie odsunąć lecz ta założyła swoje ohydne 
łapy na moja szyje i 
przysunęła się do mnie. Wciąż nie poddając się odepchnąć ode mnie lecz moja uwagę przykuł jakby szloch z tyłu po czym usłyszałem bardzo ciche słowa, których nie 
mogłem zrozumieć. Właśnie w tym momencie Jasmine odsunęła się i spojrzała za mnie miałem  zacząć na nią krzyczeć za to co zrobiła lecz ciekawość wzięła nade mną górę i 
spojrzałem w tamtym kierunku.
Pożałowałem. Poczułem ból, żal i smutek. 
-Lilly ja...- próbowałem się wytłumaczyć lecz ona się odsunęła co mnie  zabolało i wtedy wiedziałem,że jest źle i to bardzo.
-To nie tak jak myślisz- kontynuowałem.
-A jak?! Wiedziałam, że tak naprawdę chciałeś mnie tylko przelecieć. Byłam twoja kolejna zabawka. A ja myślałam, że tak naprawdę coś do mnie czujesz- to zabolało i jeszcze 
fakt, ze jest moja 
"zabawka". Zdałem sobie sprawę z tego, ze coś do niej czuje wtedy kiedy jej były dobierał się do niej lub wczoraj jak musiała pocałować Logana, próbowałem udawać ,że mnie
 to nie obchodzi ale tak nie było. 
Wtedy miałem ochotę rozwalić mu głowę a następnie dać na pożarcie psom. Ale nigdy 
przenigdy nie miałem zamiaru jej skrzywdzić. Ona różniła się od innych i za to pasowała idealnie do mojej osoby. 
- Bo czuje! Zakochuje się w tobie coraz bardziej z każdą sekunda.- poczułem ostry ból na prawym policzku. Zasłużyłem na to.
- Nie mów tak rozumiesz?! - rzekła i cofnęła się. Po czym pobiegła w stronę sali w której mieliśmy lekcje. Zacząłem szarpać za swoje włosy ze złości i głupoty. Odwróciłem się 
w stronę Jsmine, 
która uśmiechała się do mnie.
- Ty suko, widzisz co zrobiłaś- warknąłem na nią a ona tylko podeszła do mnie.
- Justy jesteś zestresowany może pomogę ci się zrelaksować- powiedziałam i dotknęła mojego ramienia. Odepchnąłem ją.
- Słuchaj dziwko, nie będziesz pakować się w moje życie rozumiesz ?! Nie mam zamiaru stracić jedynej dziewczyny na której mi zależy bo tobie się to nie podoba. Więc zapamiętaj,
 lepiej żebyś 
następnym razem pomyślała co robisz bo pożałujesz.- syknąłem na nią. Ten ohydny uśmieszek znikną z jej twarz ale zastąpił to grymas ale przez jej tony makijażu nie można było 
tego rozszyfrować.
-Nie poznaje cie. Ta suka cię zmieniła- powiedziała
- Po 1 nigdy mnie nie znałaś. Po 2 Jedyna suką jaką znam to ty i gratuluje bo jesteś na pierwszym miejscu dziwek w tej szkole.- rzekłem i ruszyłem w stronę sali od geografii.
Wszedłem do środka i zobaczyłem, że nie ma tam Lilly. Podszedłem do ławki i zobaczyłem, że nie ma jej torby. Spojrzałem w kierunku gdzie siedziała Tori. Podszedłem do niej i 
zapytałem.
-Gdzie ona jest?!
-Wbiegła do klasy zalana łzami,  zabrała torbę i wybiegła. Prosiłam Panią Gomez żeby mnie wypuściła do łazienki ale ona tylko powiedziała, że za 
chwile będzie dzwonek. Co się stało?!
Odszedłem bez słowa,  zabrałem swój plecak i miałem zamiar wyjść lecz nauczycielka mnie powstrzymała.
-Gdzie Pan się wybiera Panie Bieber?!
-Nie dobrze mi- skłamałem i dla lepszego efektu złapałem się za brzuch. Wiedziałem że mi nie wierzy ale ja wybiegłem z sali a następnie ze szkoły. Zacząłem 
poszukiwać sylwetki dziewczyny. Dost-
rzekłem jak biegnie najprawdopodobniej w stronę domu. Pobiegłem za nią. Byłem szybszy więc w sekundzie zagrodziłem jej drogę.
- Zostaw mnie- powiedziała szlochając.
- Nie! Musisz mnie wysłuchać. 
-Nie, zostaw mnie.- powiedziała spuszczając głowę w dól. Podniosłem jej podbródek tak aby spojrzała mi w oczy.
-Masz 2 minuty a potem masz mnie zostawić w spokoju.
-Posłuchaj. Poszedłem do łazienki. Gdy z niej wychodziłem spotkałem Jasmin. Pomyślałem, że to idealna okazja  żeby powiedzieć jej, że to koniec. Ona nie chciała tego pojąć. 
W pewnym momencie rzuciła się na mnie próbowałem ą odepchnąć ale na marne. Zrozum ja jej nie pocałowałem. Jedyną dziewczyną jaką chce całować to ty. Zakochałem się w tobie 
i nie 
mogę sobie wyobrazić, ze to może być koniec rozumiesz?! Wiem, ze to może być do ciebie za szybko i rozumiem ale... kocham cie tak cholernie mocno, ze aż boli
 i wiem, ze ty 
też mnie kochasz.- powiedziałem na co kilka łez spłynęło po moim policzku ale szybko je otarłem. Podeszła do mnie i wzięła moją twarz w swoje dłonie. Kochałem kiedy jej skóra
stykała się z moja.
-Wieże ci- powiedziała - Kocham cię-na mojej tworzy pojawił się wielki uśmiech. Pocałowałem ja w usta a co najlepsze odwzajemniła go. Chciało mi się Krzyczeć a zarazem płakać
 ze szczęścia.
                                                                      ONA MNIE KOCHA!
____~*~_____
Hej :D
Dawno nie dodawałam rozdziału bo nie miałam za wiele czasu za co was bardzo przepraszam.
Liczę na dużo komentarz Tak to może rozdział pojawi się jeszcze jutro!!!! ;D Kocham was ~SWAG~

CZYTASZ=KOMENTUJESZ



czwartek, 21 sierpnia 2014

07 Just don't kill me if you will can't walk tomorrow.

POV Lily
Rano obudziła mnie, to znaczy nas moja mama. Na szczęście drzwi były zamknięte.
-Justin, Justin wstawaj.- próbowałam go obudzić, ale moje próby poszły na marne.
-Jeszcze 5 minut mamo, nie chcę iść do szkoły.-zaczęłam się głośno śmiać, lecz to też nie zdołało go wyrwać ze snu. Położyłam się na nim i zaczęłam go gilgotać. 
-Hahah przestań, proszę, już wstaje, ale przestań.-jak powiedział tak zrobiłam
-Nareszcie się obudziłeś. Masz strasznie twardy sen.- powiedziałam na co on zaczął się śmiać.
-Czemu zaczęłaś mnie łaskotać?-zapytał zdziwiony.
-Bo nie chciałeś się obudzić.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Przetarł oczy i zszedł z łóżka. Ja szybko poszłam wziąć prysznic. Zaczęłam się rozbierać z piżamy,gdy nagle usłyszałam gwizd. Spojrzałam na drzwi i zobaczyłam Justina, który się na mnie ślinił. Byłam w samej bieliźnie. Szybko podbiegłam do drzwi i je zamknęłam,
-Mała, nie wpuścisz mnie do środka?
-Idź do pokoju, otwórz drzwi, ubierz się i pilnuj czy nikt nie idzie i jakby szedł to się gdzieś schowaj. 
-Jak chcesz.-powiedział i poszedł tam gdzie go poprosiłam.-Cholera, debil ze mnie.-przypomniało mi się że nie wzięłam ubrań ze sobą. Jeszcze przez chwilę pomyślałam co zrobić, lecz nic nie przyszło mi do głowy. Wyszłam z łazienki w samych majtkach i staniku. Weszłam do pokoju i przeszłam obok Justina całkiem obojętnie. 
-Nie wstydzisz się mnie?-Zapytał całkiem zdziwiony
-Nie mam czego.-odpowiedziałam zgodnie z prawdą.-Przecież to tak jak bikini, a poza tym już mnie widziałeś w samej bieliźnie.
-No racja.- dopiero teraz zauważyłam, że Justin był w samych bokserkach. Zaczęłam grzebać w szafie i szukać czegoś w co bym mogła się ubrać. Nagle znalazłam się na ziemi a on na mnie. Zaczął mnie łaskotać a ja głośno śmiać
-Przestań, proszę, przestań-błagałam go lecz on nie przestawał.
-To kara za rano.
Przepraszam, przestań-przestał, zdziwiłam się. Atmosfera stała się bardziej tak jakby gorąca. Justin zbliżał się do mnie. Nasze usta dzieliły milimetry. Musnął moje usta, potem zaczęliśmy się namiętnie całować. Usłyszałam chrząknięcie. Jus szybko ze mnie zszedł, a ja zobaczyłam mojego brata w progu. 
-Nie wiesz, że się puka?
-Wiem, ale nie słyszałaś, to wszedłem do środka i zobaczyłem was, całujących się i prawie nagich!- dodał Liam z łobuzerskim uśmieszkiem na twarzy.
-Ile chcesz?
-30
-30? Najwięcej ci dam 20
-25
-Okej, masz i idź stąd. A jak się dowiem, że powiedziałeś coś mamie to cię zniszcze. Jasne?
-Jak słońce.-dodał na odchodne
-Hahah, fajnego masz brata.
-Nie zaczynaj.-posłałam mu mordercze spojrzenie.
-Okej okej, to ja pójdę się odświeżyć.-dodał wchodząc do łazienki.
-Dobra.-zaczęłam się ubierać, założyłam na siebie fioletowe shorty i białą bokserkę. Włosy upięłam w w wysokiego, niechlujnego koka. Nagle przypomniało mi się, że zostawiłam telefon w łazience.
-Juuustin, kiedy skończysz się kąpać?-pytałam waląc przy tym w drzwi. Zapytałam jeszcze raz ale nikt mi nie odpowiedział. Zostawił uchylone drzwi, więc postanowiłam tam wejść i jak najszybciej wyjść. Szybko wbiegłam z zamkniętymi oczami, co poskutkowało tym, że znalazłam się na Justinie w ręczniku.
-Co ty robisz?! Bo wiesz, jeśli chcesz się umówić na małe co nieco to nie ma sprawy.-Justin śmiesznie poruszał brwiami, poprzez co dostał z pięści w ramie.
-Ato za co było?
-Za darmo!-Szybko z niego wstałam, wzięłam telefon i kierowałam się do wyjścia.
-Może pomożesz mi wstać!-co? Nie mogę uwierzyć. To co on nie ma na tyle siły żeby wstać?! Już miałam mu to wygarnąć, lecz się powstrzymałam i grzecznie podałam mu rękę, lecz on zamiast wstać to mnie pociągnął tak że znów na nim leżałam.
-Co ty robisz?! Jesteś cały mokry!- spojrzałam na niego spod byka. Chciałam się uwolnić i wyjść się przebrać, lecz on za mocno mnie trzymał.
-Puść albo będę krzyczeć!-on zamiast mnie puścić to przekręcił się tak, że to on leżał na mnie.
-Czemu jesteś na mnie zła?-zapytał seksownie pociągającym głosem. Nic nie odpowiedziałam. On bardziej przybliżył swoją twarz do mojej i ponownie zapytał.
-Odpowiesz mi?
-Nie.-pocałował mnie w szyję.
-Dlaczego?-nie przestawał jej całować.
-Bo nie!-lekko krzyknęłam i zaczęłam się szarpać. Spojrzał na mnie, zauważyłam jego oczy i od razu przestałam się wierzgać. Zaczął lekko mnie całować w usta. Ja nie przerwałam pocałunku, ale też go nie przerwałam. Po prostu byłam zdziwiona, lecz moment później oddałam się chwili. Oplotłam nogi w jego pasie, on natomiast trzymał mnie za biodra. Powoli podwijał moją bluzkę, aż w końcu ją zdjął. Wygięłam się lekko w łuk, by mógł odpiąć mój stanik. Potem zabrał się za shorty i majtki. Kiedy byłam cała naga Justin zdjął swój ręcznik i lekko we mnie wszedł, nie przestając mnie całować. Gdy zrobił to drugi raz, ale mocniej jęknęłam mu w usta, na co on się uśmiechnął. Po piętnastu minutach wspaniałego seksu, Justin powiedział mi na ucho "Tylko mnie nie zabij, za to że jutro nie będziesz mogła chodzić". Potem pocałował mnie w policzek i wstał Wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko, zaraz potem sam się położył i przykrył nas kołdrą. Myślałam jeszcze przez chwilkę o tym co miało miejsce kilka minut temu, lecz zaraz po tym usnęłam. Kiedy się obudziłam, Justina już nie było. Wstałam i szybko się ubrałam. Na biurku zauważyłam kartkę z napisem "Byłaś świetna. Do zobaczenia później, mała" Zaraz po przeczytaniu tej wiadomości poczułam ból w podbrzuszu i udach. -Zabije go. Nagle przypomniało mi się to co Justin powiedział mi na ucho. Była godzina 16, więc zadzwoniłam do Tori i reszty, czy byśmy gdzieś nie wyszli. Tak jak myślałam, wszyscy się zgodzili. Zeszłam na dół i zjadłam tosta z sokiem pomarańczowym. Po chwili pojawiła się u mnie moja brązowooka kumpela. Razem z Christianem, Tori i Loganem poszliśmy do parku. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy się wygłupiać. Potem poszliśmy się czegoś napić i wtedy wszyscy przenieśliśmy się do Tori. Zaprowadziła nas do swojego pokoju i zaproponowała grę w butelkę. Każdy się zgodził. Wypadło na Christiana. 
-Pocałuj się z Tori.-zaproponowałam, lecz po chwili zauważyłam złowrogie spojrzenie mojej przyjaciółki.
-No już, na co czekasz?-pocałowali się, byłam szczęśliwa, bo wiedziałam, Tori się podkochuje w Chrisie. Teraz wypadło na mnie. Cholera.
-Pocałuj Logana z języczkiem. 
-Coo?-byłam w szoku, ponieważ nie znałam go aż tak dobrze jak Justina lub Tori.
-No już, na co czekasz?-zacytowała mnie, lecz mus to mus. Przysunęłam się do Logana i zaczęliśmy się całować. Gdy przestaliśmy to lekko zerknęłam na Jusa i zauważyłam, że nie był zadowolony. Nagle usłyszałam mój telefon. To mama. 
-Lily, wracaj do domu, jutro szkoła.
-Okej, za 5 minut będę.-Zakończyłam rozmowę z mamą i powiedziałam wszystkim że muszę już iść. Pożegnałam się z każdym i wyszłam. Wróciłam do domu, zjadłam kolację i poszłam się kąpać. Gdy już wyszłam z kąpieli, szybko się spakowałam i poszłam spać. Zapadłam w głęboki sen.
--------------------------------------------
Lol, przepraszamy za opóźnienie i postaramy się więcej już do tego nie dopuścić. <3
P.S Przepraszam jeśli tytuły rozdziałów nie są dokładniej przetłumaczone na angielski, ale nie umiem jeszcze tak płynnie tego języka więc niekiedy korzystam z translatora xd <3
~believe.

wtorek, 12 sierpnia 2014

06 Nightmare

POV Lily

Na kartce było napisane "I tak będziesz moja. Na zawsze". Serce podskoczyło mi do gardła. Bardzo się przestraszyłam, wiedząc, że ta kartka jest od Louisa. 
On jest do wszystkiego zdolny. Pomyślałam aby zadzwonić na policje, ale uznałam, że na pewno coś znajdą poprzez kartkę, którą mógł napisać każdy.
Zgniotłam ją i rzuciłam na biurko. Wzięłam piżamę i poszłam wziąć długą, relaksując kąpiel. Po wysuszeniu włosów, przebrałam się i poszłam spać. 
Znalazłam się w jakimś obcym pomieszczeniu. Wyglądał jak jakiś stary magazyn. Byłam przywiązana do krzesła. Przez drzwi wszedł Louis z bananem na twarzy. 
W ręku trzymał tasak. Podszedł do mnie bliżej i nachylił się nade mną.
-Mówiłem, że będziesz moja.-brzmiał groźnie.
-Nigdy nie byłam twoja. I nigdy nie będę.- powiedziałam oschle. Widocznie rozbawiło go to, co powiedziałam.
-Zawsze byłaś i zawsze będziesz, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy.-chciał pocałować mnie w usta, lecz szybko się odwróciłam i pocałował mnie w lewy policzek. 
Przeszły mnie nieprzyjemne ciarki pod wpływem jego dotyku.  Zaczęłam płakać. Chciałam aby ktoś mnie uratował, lecz pewnie nikt nie wiedziałby gdzie się znajduję. 
Louis podszedł do mnie z tasakiem i przejechał nim po policzku, w który mnie pocałował. Syknęłam z bólu a moje słone łzy, które spłynęły na otwartą ranę spowodowały 
pieczenie. 
-Jesteś chory!!. Czego ty ode mnie chcesz?!-zapytałam patrząc mu w oczy.
-Ciebie.-odpowiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Obszedł mnie wokół i zatrzymał się po mojej prawej stronie. 
Kolejny raz przejechał tasakiem po moim policzku, tylko tym razem o wiele wiele mocniej, nawet nie wiem czy nie dotarł do moich kości policzkowych.
-Aaał. Kretynie, jeśli chcesz żebym była twoja to nie rób mi krzywdy.-Powiedziałam z nienawiścią w oczach
-Wiem, że nie będziesz chciała do mnie wrócić, więc dlatego ci to robię skarbie.-odpowiedział, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego że rani drugiego człowieka. 
Nagle do pokoju wbiegł Justin z pistoletem w ręku mówiąc
-Zostaw ją, albo urwe ci jaja i dam psom na śniadanie.
-Hahah, myślisz że się ciebie boję?!. Jeśli tak myślisz to się grubo mylisz!-odpowiedział z lekkim strachem w oczach.
-Mówię po raz ostatni. Zostaw ją w spokoju albo ja się tobą zajmę.
-Nigdy.
-Sam tego chciałeś.-Justin rzucił się na Louisa. Bili się kilka minut nagle nie mogłam uwierzyć moim oczom. Louis zabił Justina. Obudziłam się zalana łzami. 
Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego mi się przyśniło. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 3.54. Szybko chwyciłam telefon i wybrałam dobrze mi znany numer. 
Odebrał po 3 sygnałach.

POV Justin
-Lily?. Czemu dzwonisz o tak późnej godzinie. Coś się stało?
-Tak, mógłbyś przyjechać?-mogłem usłyszeć, że płacze. Nagle zerwałem się z łóżka.
-Okej będę za 10 minut. Otwórz okno.
-Okej. Pa
-Pa-ubrałem się i szybko pojechałem do niej. Po kilku minutach byłem pod jej domem. Wszedłem do środka przez otwarte drzwi balkonowe. 
Zauważyłem Lily płaczącą i siedzącą na swoim łóżku. Szybko do niej podszedłem.
-Hey, Lily co się stało?-gdy usiadłem momentalnie się we mnie wtuliła. Nie wiedząc o co chodzi, odwzajemniłem ten gest. 
-Opowiesz mi teraz czemu płaczesz?-pokiwała głową.
-Bo jak ja wróciłam po tej kolacji z tobą, to na moim łóżku leżała kartka i ja myślałam, że ty ją tu zostawiłeś, ale wtedy ją przeczytałam i się wystraszyłam.-Zrobiłem
 wielkie oczy. 
-A co było na niej zapisane?-zapytałem z ciekawością. Lily wstała i podeszła do biurka, rozwijając kartkę podała mi ją i usiadła koło mnie, lecz nie przytulając się, 
ale czekając na moją reakcję. Szczerze mówiąc to się lekko przestraszyłem. 
-Kto Ci to zostawił?-zapytałem, dalej czytając jej treść. Spojrzałem na Lily, zacisnęła pięści a z jej oczu popłynęło kilka łez
-Louis.-szepnęła.
-Louis? Jaki Louis?.-zapytałem.
-Mój były, uwierz mi, on jest do wszystkiego zdolny.-zaszlochała.
-Okej, to przez tą głupią kartkę płaczesz?-pokiwała przecząco głową
-Więc o co chodzi?. Powiesz mi?-zawahała się lecz odpowiedziała -Tak-położyła się na łóżko i zakryła twarz dłońmi. Położyłem się koło niej i jednym ruchem przytuliłem 
się do niej a ona do mnie.
-Bo śniło mi się, że znalazłam się w jakimś starym magazynie i byłam przywiązana do krzesła i nagle wszedł Louis z dużym nożem w ręku. Podszedł do mnie, nachylił się i
 powiedział, że zawsze byłam jego i zawszę będę. Ja odpowiedziałam że nigdy nie byłam. On się zaśmiał. I wtedy chciał mnie pocałować, ale ja się odwróciłam i pocałował 
mnie w policzek. Po chwili wziął ten nóż i sunął nim po tym miejscu w które mnie pocałował. Krzyknęłam z bólu. Potem podszedł do drugiego policzka i zrobił to samo, 
tylko kilka razy mocniej. Ja zaczęłam płakać i krzyczeć o pomoc i wtedy ty przyszedłeś. Powiedziałeś żeby mnie puścił bo mu coś zrobisz ale on nie posłuchał i zacząłeś 
się z nim bić. I nagle on Cię zabił a ja zaczęłam jeszcze bardziej płakać.-Mocniej się do mnie przytuliła. Pogłaskałem ją po plecach. 
-Nie płacz, to tylko sen, nie martw się.
-Wiem, ale wystraszyłam się.
-Nic nie szkodzi, ale nie płacz.-spojrzała na mnie i pokiwała głową.

POV Lily
Zaczął coraz bardziej się do mnie przybliżać . Nasze usta dzieliło zaledwie kilka milimertów. W końcu Justin złączył nasze usta. Było tak cudownie. 
Nie wiedziałam że potrafi tak całować. Po chwili nasze języki walczyły o dominację. Justin jeździł rękami po moim brzuchu. Gdy zrozumiałam o co mu chodzi to się 
odsunęłam. 
-Przepraszam- powiedział Justin
-Nic się nie stało- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Dobrze,to ja już będę się zbierać-odpowiedział bez żadnej emocji, lecz zauważyłam lekki smutek w jego oczach.
-Jeśli chcesz to możesz zostać, nie chcę aby coś Ci się stało jak będziesz wracać samochodem na półprzytomny.-powiedziałam z nadzieją, że zostanie. 
Dlaczego ja tak sobie pomyślałam?
-Okej, ale zamknij drzwi.
-Po co?!- zapytałam myśląc że Justin będzie chciał mnie przelecieć
-Nie sądzę aby twoja mama się ucieszyła gdyby zobaczyła mnie śpiącego obok ciebie.-odpowiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-To ma sens.- Wstałam i zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżko.
-Gdzie masz łazienkę spytał Justin
-Tam.-Wskazałam na szklane drzwi do łazienki.
-Zaraz będę.
-Ok.-Jus wyszedł do łazienki a ja szybko poprawiłam łóżko. Justin wrócił w samych bokserkach.
-Czemu jesteś w samych  bokserkach?!-zapytałam zdezorientowana.
-Przecież nie będę spał w ubraniu.-powiedział a mi się przypomniało że nie ma piżamy. Cóż mówi się trudno.
-Ok, ale ja śpię z lewej strony.-przerwałam ciszę
-Okej-Justin już wszedł na łóżko. Niepewnie przytuliłam się do niego, lecz po chwili odwzajemnił mój gest. W takiej pozycji usnęliśmy. Obudziłam się w środku nocy. 
Cholera. Burza. Jak ja się boje burzy. Gdy mocniej zagrzmiało to automatycznie wtuliłam się w Justina. On też się obudził. 
-Co się stało? Czemu znowu płaczesz?
-Bo jest burza, a ja się boje burz.
-Heh, chodź tu, przytul się-powiedział jakby nie zauważył, że jest burza. Porozmawialiśmy jeszcze z 10 minut i poszliśmy spać.
_______________________________________________
Jejuu... Przepraszamy że nas tak długo nie było, ale była mini sprzeczka, ale już jest git. ♥
~believe

środa, 6 sierpnia 2014

05 Next time wear different dress, because in this, you very turn me on.

POV Lily -Co ty tu robisz- zapytałam na co on się zaśmiał. -Przyjechałem do swojej dziewczyny- odpowiedział. Czego on ode mnie chce zerwałam z nim po co tu przyjeżdżał ja on mnie w ogóle znalazł. On mnie zdradził do tego w moje 17 urodziny z moją najlepszą przyjaciółką. -Nie jesteśmy już razem, zapomniałeś czy mam ci przypomnieć znowu?- Krzyknęłam mu w twarz. -No kicia nie bądź taka wiesz, że cie kocham a to co się stało to przeszłość. -Wieśniak-pomyślałam -Wow! To dla mnie się tak odstroiłaś?!-powiedział a mi się przypomniało o kolacji.O wilku mowa.Właśnie Justin wszedł na moją posesje z wielkim uśmiechem na twarzy.Odwzajemniłam ten gest co zwrócił uwagę mojego ex .Chłopak podszedł do nas. -Ślicznie wyglądasz-powiedział-Idziemy?-wyciągnął rękę, którą chwyciłam. -To jest twój chłopak?-zapytał Louis -Nie!-odpowiedziałam -To kto to jest, że się tak dla niego wystroiłaś?
-Nie twoja sprawa-powiedziałam.-Chodź-rozkazałam ciągnąc Justina za rękę.Gdy szliśmy Justin przerwał niezręczną ciszę. -Um...kto to był-powiedział na co spojrzała, się na niego.Na jego twarzy było widoczne rozkojarzenie i ciekawość. -Mój były-odpowiedziałam cicho -Czujesz jeszcze coś do niego?
-Nie. Już nie.- Powiedziałam oschle Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy.Po 10 minutach dojechaliśmy do eksluzywnej restauracji.Weszliśmy do środka a kelner zaprowadził nas do naszego stolika. Zamówiliśmy nasze dania, które po chwili przyniósł kelner. Rozmawialiśmy o wszystkim dowiedzieliśmy się o sobie wiele ciekawych rzeczy na przykład, że ma na drugie imię Drew. Po 2 godzinach spędzonych w miłym towarzystwie, Justin odwiózł mnie do domu. Po 10 minutach minutach byliśmy już pod moim domem. -Dzięki no wiesz...za wszystko.-powiedziałam -Proszę- uśmiechnął się-Fajnie było cię lepiej poznać. -Ciebie też-przerwałam nie zręczną ciszę. -To...pa.-powiedziałam. Otworzyłam drzwi i wysiadłam.Szłam nie odwracając się.
-Poczekaj-powiedział głos za mną na co spojrzałam w tamtym kierunku. Podszedł do mnie.Stałam zaledwie kilka stóp od jego auta.Justin stanął przede mną i jednym ruchem złączył nasz usta. Chłopak pchnął mnie na auto nie przerywając pocałunku naciskając swoim ciałem na moje przez co nie mogłam się ruszyć. Przez chwile byłam oszołomiona jego ruchem ale końcu wróciłam do rzeczywistości i odwzajemniłam pocałunek oplatając ręce woku szyi Justina. Położył swoje dłonie na mich udach i polizał moją dolną wargę prosząc o dostęp, który mu dałam.Poczułam jak jego ręce zsuwają się na mój tyłek a on napiera swoim ciałem na moje jeszcze bardziej o ile to wogóle możliwe.Zaczął wkładać swoje ręce pod moją sukienką, a ja wtedy zrozumiałam co dzieje i odsunęłam się od niego.Oparł swoje czoło o moje i powiedział. -Następnym razem załóż inną sukienkę bo w tej za bardzo mnie podniecasz.-powiedział z łobuzerskim uśmiechem na co tylko pokiwałam głową. Justin cmoknął mój nos i odsunął się ode mnie -Idź odpocząć skarbie.- czy on mnie nazwał "skarbie" -Dobranoc Justin- powiedziałam i ruszyłam do domu. Weszłam po schodach i weszłam do swojego pokoju. Weszłam do pokoju zamykając za sobą drzwi na klucz opierając się o nie. Pomyślałam o tym co się właśnie stało i od razu na mojej twrzy pojawiły się rumińce.
-Zapamiętać! Zawsze nosić coś sexy na spotkania z Justinem.-powiedziałam i zdjęłam swoje wysokie szpilki. Poszłam do łazienki. Podeszłam do wielkiego lustra wiszącego na ścianie i wyjęłam z szafeczki chusteczki do demakijażu i wytarłam całą twarz tak aby nie zostawić ani jednego śladu rozmazanego eyelinera lub mascary. Rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Przez całą kąpiel myślałam o Justinie. Owinęłam ręcznik wokół mojej szczupłej figury i zaczęłam rozczesywać włosy. Gdy skończyłam zrobiłam wysokiego, niechlujnego koka. Weszłam do swojego pokoju i podeszłam do szafy. Wyjęłam krótkie shorty i luźny, biały T-shirt. Ubrałam wybrane ubranie i zamierzałam położyć się na łóżku lecz moją uwagę przykuła mała karteczka. Myślałam że to Justin ale kiedy zobaczyłam że to nie mógł być on od razu zamarłam.



P.S Jest nowy bohater Louis Olivera

Jak podoba się nowy rozdział? Od kogo może być ta kartka? Swoje sugestie piszcie w kom
Czytasz=Komentujesz=Motywujesz=Kolejny Rozdział
~BiebsSwag

niedziela, 3 sierpnia 2014

04 Good Morning

Justin's POV -Chodź, odprowadzę Cię do domu. -Justin, dam sobie radę.-Odpowiedziała wycierając resztki łez. -No chodź. Nie chcę aby coś ci się stało. -Dobrze, chodźmy.- Wyprzedziła mnie, lecz ja ją dogoniłem i złapałem jej rękę tak jakbyśmy byli parą. Spojrzała na mnie pytająco lecz ja kazałem jej nic nie mówić i cieszyć się tą chwilą razem ze mną. -To tutaj, mój dom.- Odpowiedziała niby obojętnie, lecz ja zauważyłem że też posmutniała zarówno jak ja. -Oh, czyli... do jutra.-Posłałem jej szczery uśmiech, który tuszował mój smutek. -Tak. Do jutra.-Patrzyliśmy na siebie przez kilka sekund lecz zacząłem iść pierwszy stronę swojego domu. -Justin!- Słyszałem że Lily mnie woła więc odwróciłem się, lecz zauważyłem biegnącą Lily w moją stronę. Zatrzymała się o krok przede mną i mocno się przytuliła. Nie wiedziałem o co jej chodzi więc odwzajemniłem to. Po chwili poczułem jej usta, nie na swoich lecz przy samym ich kąciku. Wiedziałem, że to było zamierzone. -Dziękuję, dziękuję za dzisiejszy ranek i za to że się powstrzymałeś. Do jutra.- Już nic nie odpowiedziałem bo nie wiedziałem co. Stałem tam jak słup soli, gdy ona obeszła swój dom i zaczęła wchodzić po rynnie do swojego okna. Zacząłem iść w stronę mojego domu, gdy okazało się, że mieszkamy bardzo blisko siebie. Lily's POV Po cichu weszłam do pokoju aby nie zbudzić rodziców ani mojego brata. Na szczęście udało mi się. Zaczęłam się przebierać lecz nie mogłam znaleźć mojej piżamy, więc chodziłam po pokoju w samej bieliźnie. Nagle dostałam smsa o treści "Masz seksowne ciało i lubię czarną bieliznę, a twoja piżama leży na łóżku" Zaczerwieniłam się, bo dobrze wiedziałam kto, to i spojrzałam przez okno i ujrzałam w oddali dom, w który stał Justin na balkonie z telefonem w dłoni. Kolejna wiadomość "Widziałem to, Zarumieniłaś się." Nie chciałam wyjść na gorszą i wyszłam na swój balkon i odpisałam "Napatrz się póki możesz, bo już więcej mnie takiej nie zobaczysz xo" Pomachałam mu i gdy miałam już wejść do swojego pokoju przypomniało mi się że on nadal na mnie patrzy więc udawałam że coś mi upadło więc schyliłam się wypinając przy tym swoją pupę, co podziałało, bo dostałam kolejnego smsa " Niezły tyłek, ale idź już spać bo jutro mamy kolację. Kolorowych xo" na co odpisałam "Dobranoc ;*" Przebrałam się w piżamę i zgasiłam światło. Wyszłam jeszcze raz na balkon, żeby pomyśleć o dzisiejszym dniu, gdy w oddali zauważyłam że Justin się przebiera ,więc szybko skoczyłam po lornetkę i zaczęłam patrzeć na niego. Matko, jakie on ma ciało... Nagle dostałam smsa " Nie podglądaj" Zachichotałam i odpisałam "Nie mogłam się powstrzymać, Ty mogłeś to ja też ;P"Widziałam, że on też się zaśmiał, nagle mój telefon zawibrował, odczytałam wiadomość " Może mały striptiz?" Myślałam że wybuchnę śmiechem. Szybko odpisałam "Hahah nie będę się rozbierać i tańczyć jednocześnie bo jeszcze Ci stanie" Nie mogę uwierzyć że napisałam mu to. Ja jestem jakaś pokręcona. Po raz kolejny tego ranka dostałam wiadomość. "To prawda. Lepiej nie róbmy tego striptizu." Zaniemówiłam. Czy ja, Lily Clark, przeciętna, szara myszka może Justina o wzwód?! Wygląda na to, że tak. Jestem z siebie dumna. Zaczęłam ziewać. Napisałam mu wiadomość "Okej, ja już idę spać, Dobranoc " A on odpisał "Kolorowych " Po odczytaniu smsa poszłam spać. Obudziłam się o 16. -Cholera. Nie zdążę. Zaczęłam się szybko szykować. Szybko wyskoczyłam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic po czym okryłam moje ciało ręcznikiem. Umyłam zęby, wysuszyłam włosy, które zakręciłam w lekkie loczki, zrobiłam makijaż i weszłam do pokoju.Podeszłam do szafy próbując znaleźć coś odpowiedniego. -Jest!-krzyknęłam. Wybrałam czarną, krótką sukienkę z odkrytymi plecami aż do pasa. Jednym ruchem założyłam sukienkę i czarne szpilki. Wzięłam czarną kopertówkę do której włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy i poprawiłam włosy. Nagle mój telefon wydał dźwięk, który wskazywał na to, że dostałam sms. Wyjęłam telefon z torebki i otworzyłam wiadomość. "Przyjdę po ciebie skarbie" napisał mi już znany numer. Zerknęłam na paznokcie i podniosłam głowę ku górze -Dzięki ci Boże, że coś mnie natchnęło i pomalowałam te paznokcie-powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i akurat wtedy usłyszałam dzwonek do drzwi. Pobiegłam szybko po schodach tak aby się nie wywalić. -Wychodzę-krzyknęłam i ruszyłam w stronę wyjścia. Otworzyłam Justinowi i automatycznie zastygłam.

Jak wrażenia?! Co się stało że Lily zastygła? swoje dugestie piszcie w kom

Czytam = Komentuje

~BiebsSwag