wtorek, 12 sierpnia 2014

06 Nightmare

POV Lily

Na kartce było napisane "I tak będziesz moja. Na zawsze". Serce podskoczyło mi do gardła. Bardzo się przestraszyłam, wiedząc, że ta kartka jest od Louisa. 
On jest do wszystkiego zdolny. Pomyślałam aby zadzwonić na policje, ale uznałam, że na pewno coś znajdą poprzez kartkę, którą mógł napisać każdy.
Zgniotłam ją i rzuciłam na biurko. Wzięłam piżamę i poszłam wziąć długą, relaksując kąpiel. Po wysuszeniu włosów, przebrałam się i poszłam spać. 
Znalazłam się w jakimś obcym pomieszczeniu. Wyglądał jak jakiś stary magazyn. Byłam przywiązana do krzesła. Przez drzwi wszedł Louis z bananem na twarzy. 
W ręku trzymał tasak. Podszedł do mnie bliżej i nachylił się nade mną.
-Mówiłem, że będziesz moja.-brzmiał groźnie.
-Nigdy nie byłam twoja. I nigdy nie będę.- powiedziałam oschle. Widocznie rozbawiło go to, co powiedziałam.
-Zawsze byłaś i zawsze będziesz, ale nie zdajesz sobie z tego sprawy.-chciał pocałować mnie w usta, lecz szybko się odwróciłam i pocałował mnie w lewy policzek. 
Przeszły mnie nieprzyjemne ciarki pod wpływem jego dotyku.  Zaczęłam płakać. Chciałam aby ktoś mnie uratował, lecz pewnie nikt nie wiedziałby gdzie się znajduję. 
Louis podszedł do mnie z tasakiem i przejechał nim po policzku, w który mnie pocałował. Syknęłam z bólu a moje słone łzy, które spłynęły na otwartą ranę spowodowały 
pieczenie. 
-Jesteś chory!!. Czego ty ode mnie chcesz?!-zapytałam patrząc mu w oczy.
-Ciebie.-odpowiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Obszedł mnie wokół i zatrzymał się po mojej prawej stronie. 
Kolejny raz przejechał tasakiem po moim policzku, tylko tym razem o wiele wiele mocniej, nawet nie wiem czy nie dotarł do moich kości policzkowych.
-Aaał. Kretynie, jeśli chcesz żebym była twoja to nie rób mi krzywdy.-Powiedziałam z nienawiścią w oczach
-Wiem, że nie będziesz chciała do mnie wrócić, więc dlatego ci to robię skarbie.-odpowiedział, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego że rani drugiego człowieka. 
Nagle do pokoju wbiegł Justin z pistoletem w ręku mówiąc
-Zostaw ją, albo urwe ci jaja i dam psom na śniadanie.
-Hahah, myślisz że się ciebie boję?!. Jeśli tak myślisz to się grubo mylisz!-odpowiedział z lekkim strachem w oczach.
-Mówię po raz ostatni. Zostaw ją w spokoju albo ja się tobą zajmę.
-Nigdy.
-Sam tego chciałeś.-Justin rzucił się na Louisa. Bili się kilka minut nagle nie mogłam uwierzyć moim oczom. Louis zabił Justina. Obudziłam się zalana łzami. 
Nie mogłam uwierzyć, że coś takiego mi się przyśniło. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 3.54. Szybko chwyciłam telefon i wybrałam dobrze mi znany numer. 
Odebrał po 3 sygnałach.

POV Justin
-Lily?. Czemu dzwonisz o tak późnej godzinie. Coś się stało?
-Tak, mógłbyś przyjechać?-mogłem usłyszeć, że płacze. Nagle zerwałem się z łóżka.
-Okej będę za 10 minut. Otwórz okno.
-Okej. Pa
-Pa-ubrałem się i szybko pojechałem do niej. Po kilku minutach byłem pod jej domem. Wszedłem do środka przez otwarte drzwi balkonowe. 
Zauważyłem Lily płaczącą i siedzącą na swoim łóżku. Szybko do niej podszedłem.
-Hey, Lily co się stało?-gdy usiadłem momentalnie się we mnie wtuliła. Nie wiedząc o co chodzi, odwzajemniłem ten gest. 
-Opowiesz mi teraz czemu płaczesz?-pokiwała głową.
-Bo jak ja wróciłam po tej kolacji z tobą, to na moim łóżku leżała kartka i ja myślałam, że ty ją tu zostawiłeś, ale wtedy ją przeczytałam i się wystraszyłam.-Zrobiłem
 wielkie oczy. 
-A co było na niej zapisane?-zapytałem z ciekawością. Lily wstała i podeszła do biurka, rozwijając kartkę podała mi ją i usiadła koło mnie, lecz nie przytulając się, 
ale czekając na moją reakcję. Szczerze mówiąc to się lekko przestraszyłem. 
-Kto Ci to zostawił?-zapytałem, dalej czytając jej treść. Spojrzałem na Lily, zacisnęła pięści a z jej oczu popłynęło kilka łez
-Louis.-szepnęła.
-Louis? Jaki Louis?.-zapytałem.
-Mój były, uwierz mi, on jest do wszystkiego zdolny.-zaszlochała.
-Okej, to przez tą głupią kartkę płaczesz?-pokiwała przecząco głową
-Więc o co chodzi?. Powiesz mi?-zawahała się lecz odpowiedziała -Tak-położyła się na łóżko i zakryła twarz dłońmi. Położyłem się koło niej i jednym ruchem przytuliłem 
się do niej a ona do mnie.
-Bo śniło mi się, że znalazłam się w jakimś starym magazynie i byłam przywiązana do krzesła i nagle wszedł Louis z dużym nożem w ręku. Podszedł do mnie, nachylił się i
 powiedział, że zawsze byłam jego i zawszę będę. Ja odpowiedziałam że nigdy nie byłam. On się zaśmiał. I wtedy chciał mnie pocałować, ale ja się odwróciłam i pocałował 
mnie w policzek. Po chwili wziął ten nóż i sunął nim po tym miejscu w które mnie pocałował. Krzyknęłam z bólu. Potem podszedł do drugiego policzka i zrobił to samo, 
tylko kilka razy mocniej. Ja zaczęłam płakać i krzyczeć o pomoc i wtedy ty przyszedłeś. Powiedziałeś żeby mnie puścił bo mu coś zrobisz ale on nie posłuchał i zacząłeś 
się z nim bić. I nagle on Cię zabił a ja zaczęłam jeszcze bardziej płakać.-Mocniej się do mnie przytuliła. Pogłaskałem ją po plecach. 
-Nie płacz, to tylko sen, nie martw się.
-Wiem, ale wystraszyłam się.
-Nic nie szkodzi, ale nie płacz.-spojrzała na mnie i pokiwała głową.

POV Lily
Zaczął coraz bardziej się do mnie przybliżać . Nasze usta dzieliło zaledwie kilka milimertów. W końcu Justin złączył nasze usta. Było tak cudownie. 
Nie wiedziałam że potrafi tak całować. Po chwili nasze języki walczyły o dominację. Justin jeździł rękami po moim brzuchu. Gdy zrozumiałam o co mu chodzi to się 
odsunęłam. 
-Przepraszam- powiedział Justin
-Nic się nie stało- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
-Dobrze,to ja już będę się zbierać-odpowiedział bez żadnej emocji, lecz zauważyłam lekki smutek w jego oczach.
-Jeśli chcesz to możesz zostać, nie chcę aby coś Ci się stało jak będziesz wracać samochodem na półprzytomny.-powiedziałam z nadzieją, że zostanie. 
Dlaczego ja tak sobie pomyślałam?
-Okej, ale zamknij drzwi.
-Po co?!- zapytałam myśląc że Justin będzie chciał mnie przelecieć
-Nie sądzę aby twoja mama się ucieszyła gdyby zobaczyła mnie śpiącego obok ciebie.-odpowiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-To ma sens.- Wstałam i zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżko.
-Gdzie masz łazienkę spytał Justin
-Tam.-Wskazałam na szklane drzwi do łazienki.
-Zaraz będę.
-Ok.-Jus wyszedł do łazienki a ja szybko poprawiłam łóżko. Justin wrócił w samych bokserkach.
-Czemu jesteś w samych  bokserkach?!-zapytałam zdezorientowana.
-Przecież nie będę spał w ubraniu.-powiedział a mi się przypomniało że nie ma piżamy. Cóż mówi się trudno.
-Ok, ale ja śpię z lewej strony.-przerwałam ciszę
-Okej-Justin już wszedł na łóżko. Niepewnie przytuliłam się do niego, lecz po chwili odwzajemnił mój gest. W takiej pozycji usnęliśmy. Obudziłam się w środku nocy. 
Cholera. Burza. Jak ja się boje burzy. Gdy mocniej zagrzmiało to automatycznie wtuliłam się w Justina. On też się obudził. 
-Co się stało? Czemu znowu płaczesz?
-Bo jest burza, a ja się boje burz.
-Heh, chodź tu, przytul się-powiedział jakby nie zauważył, że jest burza. Porozmawialiśmy jeszcze z 10 minut i poszliśmy spać.
_______________________________________________
Jejuu... Przepraszamy że nas tak długo nie było, ale była mini sprzeczka, ale już jest git. ♥
~believe

5 komentarzy:

  1. Fajnie .! Jak ja się przestarszyłam .. :/
    napisz jak będzie następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ;) czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny rozdział czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialny <3 czekam NN <3 na prawdę dziewczyny początek przerażajacy *---*

    OdpowiedzUsuń